Tańcząca furia

Furię przeczytałam z polecenia Wielkiego Buka - skusiła mnie przerysowana fabuła, bo przecież uwielbiam filmy tego typu: Nikita, John Wick czy Dom w głębi lasu  to dla mnie idealne pozycje na sobotnie wieczory. A czy książki w tej formule się sprawdzają?


Kalina jest nauczycielką polskiego w Kościanie pod Krakowem, ma prawie czterdzieści lat, jeździ javą i kompensuje sobie niedostatki w relacjach z ludźmi, uwodząc ucznia. Gdy ów uczeń ginie w podejrzanych okolicznościach, Kalina jest przekonana, że to przeszłość się o nią upomniała.


Co może robić polonistka po śmierci swojego ucznia? Łaska już nam pokazała, że prowadzenie prywatnego śledztwa przez nauczycielkę  i przeszkadzanie policji w odkryciu prawdy to nowy standard, ale Kalina idzie o krok dalej, wyciąga broń ze schowka w garażu i idzie w miasto pomścić Sebastiana. 


Na drugiej płaszczyźnie czasowej, kilkanaście lat wcześniej, możemy poznać historię, która doprowadziła Kalinę do Kościana, jakim cudem została ona uwikłana w sprawy, które mogą doprowadzić do śmierci postronnych. W Warszawie na początku lat 90. studentka polonistyki, Natalia, pija kawę w pierwszej pankejkowni w demokratycznej Polsce. Zostaje tam uwikłana w aferę szpiegowską i wojnę o wpływy gangsterów ze Stadionu Dziesięciolecia i dworca Zachodniego. A wszystko dlatego, że człowiek pokroju Franza Maurera zobaczył w tej studentce patologiczny potencjał.


Kalina bierze zatem giwerę i idzie się mścić według swojego kodeksu i moralności. Jakież jest jej zdziwienie, kiedy na jaw wychodzi, że Sebastian był prawdopodobnie ofiarą chciwości swego ojca - miasteczkowej grubej ryby. W Kościanie bowiem giną ludzie, podobno też się wyprowadzają, zostawiając swoje majątki dwóm najbogatszym ludziom w mieście.


Książka jest mocno uproszczona (gdzież jej do wysublimowanej Nikity), budzi pytania, na które jedyną odpowiedzią jest TO NIEMOŻLIWE! Na przykład - skąd studentka bierze pieniądze na przesiadywanie w warszawskim bistro? Jakim cudem policja jej nie aresztuje przy pierwszej okazji, gdy zaczyna bruździć w Kościanie?  Albo dlaczego główny zły nie strzeli jej w łeb?

Jeśli z wypiekami na twarzy śledziliście serialową Nikitę, a teraz bawi Was John Wick, to prawdopodobnie ją przeczytacie bez przykrości, ale nie jest to żadna pozycja obowiązkowa. Nie potrafię poważnie myśleć o książce, która z jednej strony sili się na prawdopodobieństwo zdarzeń, a z drugiej - jest zrealizowana w konwencji z założenia nierealistycznej i trochę superbohaterskiej a trochę ludycznej. Ryzyko krwawienia z oczu podczas czytania niewielkie, ale korzyści równie małe.



Autor: Robert Ziębiński
Tytuł: Furia
Wydawnictwo: Świat Książki
Data: 2019

Komentarze