Młodszy brat Harry'ego Pottera

Gdy Harry Potter wysłał swego pierworodnego do Hogwarthu, kończąc definitywnie serię swoich przygód, JK Rowling napisała swoją pierwszą dorosłą powieść. Trafny wybór nie był takim objawieniem jak debiutancka seria i nic nie wskazywało, by autorka miała powtórzyć swój sukces.

Tymczasem brytyjski pracownik służby cywilnej wydał kryminał, którego bohaterem był  weteran wojny w Afganistanie. Jej sprzedaż utrzymywała się na normalnym, przyzwoitym jak na debiutanta poziomie i wyniosła półtora tysiąca egzemplarzy. Wówczas doszło do wyjawienia niesamowitej prawdy: to Rowling napisała nowa powieść pod nowym pseudonimem! Sprzedaż skoczyła, jedne źródła mówią, że oburzona autorka pozwala kancelarię prawną, która dopuściła się niedyskrecji (tu), inne natomiast, że to dziennikarze odkryli nieprzypadkowe podobieństwa i zmusili opierającą się Rowling do wyznania prawdy (tu).


Czy ten rozgłos przyczynił się do popularności powieści? Bez wątpienia. Jako kryminał autorstwa nieznanego Brytyjczyka książka sprzedawała się przeciętnie, a sama Rowling przyznała, że kilka wydawnictw odrzuciło kryminał, którego bohaterem jest niezbyt przystojny prywatny detektyw:
Jej przypadkowy napastnik okazał się olbrzymem. Wzrostem i ogólną włochatością połączoną z lekko wystającym brzuchem przypominał niedźwiedzia grizzly. 
Akcja nabiera tempa, gdy w biurze Cormorane'a Strike'a niespodziewanie pojawia się sekretarka na zastępstwo, Robin. Natychmiast dostają sprawę do rozwikłania - stroskany brat szuka pomocy w udowodnieniu, że jego siostra, znana modelka Lula Landry, nie popełniła samobójstwa.

Powieść jest napisana w starym stylu, można by powiedzieć - retro. Jej akcja rozwija się równomiernie, w żadnym momencie nie przyspiesza nadmiernie ani nie zwalnia. Ponieważ bohater ma protezę nogi, brak w niej spektakularnych pościgów, a jeśli już zdarzy mu się długotrwałe chodzenie - zawsze jest okupione bólem.  Jest natomiast dużo prowadzenia przesłuchań oraz włączenia czytelnika w odkrywanie prawdy. Podobnie autorka traktuje swoich bohaterów - poświęca dużo na charakterystykę. Ona wie, że nie wystarczy zewnętrzny opis, a ekspozycja wymaga głębszego tła, toteż powoli poznajemy kluczowe momenty w życiu Cormorane'a i Robin, które spowodowały, że są tymi osobami, które właśnie poznajemy. 
Twarz, która na niego patrzyła, nie była przystojna. Strike miał wysokie, wypukłe czoło, szeroki nos i gęste brwi młodego Beethovena, który zasmakował w boksowaniu, a coraz bardziej spuchnięte i sine oko tylko wzmacniało to skojarzenie. Przez gęste kręcone włosy, sprężyste jak dywan, miał w młodości mnóstwo przezwisk, wśród których był „Łonogłów”. Liczył sobie trzydzieści pięć lat, ale wyglądał starzej.
Wołanie kukułki to nie tylko kryminał sięgający korzeni gatunku, lecz także spojrzenie na brytyjskie społeczeństwo - wciąż żywy podział na klasy społeczne, od wyższej i aspirującej, poprzez średnią na dorobku po niziny,z której transgresja jest w zasadzie niemożliwa. 

Jeśli miałabym opisać ten kryminał jednym słowem, powiedziałabym: dojrzały. Autorka prowadzi czytelnika tam, gdzie chce; myli tropy, podstawia podejrzanych, a w zeznaniach liczą się słowa. Na pewno będę śledzić tę serię (Rowling podobno zaplanowała ucztę na dziesięć lub więcej tomów). A jeśli nie macie ochoty czytać książki, to mam dobrą wiadomość - została ona zekranizowana na małym ekranie jako miniserial HBO i również jest bardzo dobry.

Autor: Robert Galbraith
Tytuł: Wołanie kukułki
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Data: 2013

Komentarze