W zaklętym kręgu

Po tragicznym kataklizmie, który zniszczył Ziemię, ludzie przeżyli w miastach zawieszonych bezpośrednio w przestrzeni kosmicznej. Świat z poziomu globalnej wioski został zredukowany do niewielkie przestrzeni stacji kosmicznej. 


O samej katastrofie, która zmusiła ludzkość do porzucenia rodzinnej planety, atomizacji i radykalnego podziału społecznego, nic nie wiadomo, nazywa się ją Przemianą.
Kilkaset metrów na zachód od parku Moczydło Wola kończyła się Barierą, za którą rozciągały się tylko czerń kosmosu i gwiazdy. Odolany i Jelonki nie przetrwały Przemiany. Teraz, nocą Harpad nie czuł tu takiego przygnębienia, ale w ciągu dnia starał się unikać dzielnic granicznych. Poniżej pięćdziesięciu metrów od Bariery iluzja słonecznego nieba zaczynała znikać. Tafla widziana pod ostrym kątem nie odbijała błękitu. Rozmyta czarna dziura na pół nieba chyba u każdego powodowała niepokój. Jasno jak w dzień, a jednocześnie obok, na wyciągnięcie ręki gwiazdy świecą w idealnej czerni kosmosu. (Część I, rozdz. IV)
W tych okolicznościach największym problemem stała się przestępczość. Aby sobie z nią poradzić, został wprowadzony system działania prewencyjnego g.A.I.a., dzięki któremu można wyeliminować ludzi, którzy  mogliby zagrozić w jakiś sposób porządkowi społecznemu. Zlicza on Punkty Zagrożenia (PZ), które przyznaje na podstawie nieznanego nikomu algororytmu. Ludzie korzystają z usług nuzzlerów, hakerów będących w stanie odczytać poziom punktów poszczególnych obywateli, aby spróbować się w jakiś sposób uchronić przed zniknięciem z powierzchni pierścienia - choćby zamykając się w więzieniu.

Bohaterem powieści jest prawdopodobnie jedyny prawdziwy nuzzler, Harpad. Na pierwszy rzut oka jest podobny do Sneera z Limes inferior - są najlepsi w swoich nielegalnych zawodach, ślizgają po powierzchni normalnego życia. Harpada mocno przy normalności trzyma ośmioletnia córka. Choć z jej matką nie mają najlepszej relacji, to spotkania z Marysią są dla niego najważniejsze. To właśnie dla niej się poświęca, gdy mafia żąda od niego współpracy.
Obracał w dłoniach banknot sprzed Przemiany. Znad jedynki i trzech zer patrzył na niego Mikołaj Kopernik. Stary astronom nie uwierzyłby, co ludzie zrobili z Układem Słonecznym. (Część I, rozdz IV)
Technologia sterująca życiem jest już tak zaawansowana, że niedostrzegalna dla mieszkańców różańca. Systemy podtrzymywania życia, światło czy nawet sposób w jaki g.A.I.a identyfikuje i zarządza punktami, są całkowicie niedostrzegalne, zupełnie jakby były naturalnymi procesami. Co więcej, próby wzbudzenia dyskusji na te tematy są całkowicie ignorowane.
Przypomnę, że praktycznie biorąc, nie wiemy, czym jest Niesłońce.
Są takie tematy, które znikają, nim się na dobre pojawią. — Profesor podrapał się za uchem. — Nazywam je publicznymi czarnymi dziurami. Ludzie wykazują wręcz chorobliwy brak zainteresowania, jakby sama myśl o nich sprawiała przykrość.  (Część II, rozdz.VII)
Kolejnym podobieństwem do zajdlowskiej powieści jest to, że Harpad w pewnym momencie musi się dowiedzieć, co się dzieje z ludźmi po  eliminacji, wyrusza na poszukiwania na kraniec znanego mu świata, przekracza granicę, by poznać prawdę. Spotyka całą społeczność ludzi żyjących poza marginesem normalności, których przydatności nikt nie  zna - eliminacja pozostaje naiwnym procesem, który uznaje, że jeśli pozbawi się ludzi ich dotychczasowego życia, to przestają być niebezpieczni.
Zatem miał uszkodzony chip ID. Czy to w ogóle możliwe? Harpad nie miał pojęcia, kiedy ani gdzie był wszczepiany chip ID. Czy działo się to zaraz po urodzeniu, czy przy okazji któregoś z obowiązkowych szczepień? Chodziło o bezpieczeństwo. W chipie mieściła się cała zewnętrzna tożsamość człowieka, zatem jego kradzież oznaczałaby kradzież tej części tożsamości. (Część II, rozdz. III)
Wydaje się, że przejście Harpada z normalnego życia do świata po eliminacji jest też granicą dla autora, po której zaczął gubić wątki, umknęła mu logika, zostawił czytelnika z niewyjaśnionymi zagadnieniami. Pierwszym nasuwającym się pytaniem jest - kto w ogóle ma władzę w Warszawie? Politycy pozostają pod wpływem PZ, tymi steruje mafia, mafią zarządza g.A.I.a, a nad nią kto ma kontrolę?  Początkowo wygląda jak by to miała być mafia, ale ostatecznie nie ma co do tego pewności. Prawdę powiedziawszy na koniec zostałam z poczuciem, że prawdziwej władzy Kosik nie pokazał. Zajdel przewidziałby jeszcze ze dwa poziomy wtajemniczenia dla bohatera, dlatego wydaje mi się, że Różaniec kończy się za wcześnie.
Czym tak naprawdę jest g.A.I.a, czy jest SI i czy jest samosterująca? Jak mafia zarządza nieistniejącym podziemiem, kto je karmi? Jak sąsiad z kiosku wrócił? O co chodziło z żoną Zdonka? Jakim sposobem nuzzler mógł stwierdzić, ile punktów za rozmowę dostał człowiek z odwirowaną krwią?

Rozumiem jednak i godzę się z tym, że nie odpowiedzi na powyższe (i wiele innych zapewne) pytania były kluczowe dla fabuły, a żądza poznania na nie odpowiedzi wynika z wrodzonej mojej ciekawości i gdyby została ona zaspokojona, zapewne oceniałabym książkę inaczej. Tymczasem autor przede wszystkim stawia pytania o bycie świadomym (także obywatelem), o mechanizmy zarządzania zasobami, o to, co robimy z wiedzą oraz o to, kto ją kreuje. Jesteśmy sterowani mniej lub bardziej subtelnie przez wiele różnych aspektów, między innymi media, technologię. A jeśli drążymy, porównujemy, staramy się wiedzieć i widzieć więcej?

Często wybierano niezależność, jakby w oczekiwaniu, aż dziwne czasy miną. Ale przecież one nie miną, pierścienie nigdzie nie dolecą. Kręcą się w kółko na słonecznej karuzeli. Karuzeli z diabelskich młynów. Różaniec miast nanizanych na nić grawitacyjną. Prędkość obrotowa dobrana tak, by udawać grawitację, czas obiegu wokół Słońca identyczny z dawnym rokiem ziemskim. Nie ma stąd ucieczki. (Część I, rozdz. IV)
autor: Rafał Kosik
tytuł:
Różaniec
wydawnictwo:
Powergraph
data wydania: 2017

Komentarze