Tragedia na letnisku

Wakacje z rodziną i przyjaciółmi powinny być czasem beztroski, jednak gdy znika dziecko, życie przeradza się w koszmar. Rodzice nie ustają w poszukiwaniach, a na znajomych to wydarzenie wywiera niezatarty wpływ.

W Żmijowisku rok temu doszło do tragedii i zaginęła nastoletnia Ada. Spędzała wakacje z rodziną i przyjaciółmi matki z czasów studiów, źle się czując pośród dorosłych i małych dzieci. Jedynym rówieśnikiem  był syn właścicieli letniska, ale z nim również nie wydawała się bliżej zakolegować. Gdy zatem doszło do zaginięcia, wszyscy starają się odnaleźć dziewczynę. Dla mieszkańców to fatalna antyreklama, dla pozostałych - osobista tragedia.

Fabuła zaczyna się od przyjazdu do Żmijowiska zrozpaczonego Arka, ojca, który po roku pragnie wznowić poszukiwania córki na miejscu, jednak nie jest mile widzianym gościem. Na miejscu spotyka Adaomę, która również wróciła do letniska z powodu zeszłorocznego wydarzenia. Łączą siły, by po kolei odkrywać tajemnice, które skrywali ich przyjaciele oraz te, których wciąż strzegą mieszkańcy.

Narracja jest prowadzona w kilku płaszczyznach czasowych: rozpoczyna się rok po zaginięciu Ady, by wrócić do czasu bezpośrednio poprzedzającego wydarzenie oraz okresów pomiędzy i ta szarpana, epizodyczna struktura oraz przerzucanie osi bohatera między kilkoma postaciami nieco utrudnia odnalezienie rytmu. Powoli jednak widać dynamikę relacji pomiędzy poszczególnymi bohaterami oraz wpływ jaki na nie miała tragedia - jak rodzice nie potrafią się pogodzić z zaginięciem i oboje próbują sobie z nim radzić na różne sposoby.

Żmijowisko jest reklamowane jako kryminał, jednak nie mogę się zgodzić z tą oceną - większość książki to dogłębna analiza radzenia sobie z sytuacją, obyczajowy obraz tragedii  oraz ukazanie relacji w grupie i Chmielarz niewiele miejsca poświęca na prawdziwe kryminalne śledztwo. Nawet zmagania ojca z sąsiadami i ulotkami są podlane piwem, którym zapija swoją rozpacz i raczej próbuje uzasadnić swoje istnienie niż naprawdę coś zdziałać.

Do wad powieści muszę zaliczyć nierówne tempo. Ponad połowa książki ciągnie się jak leniwe, upalne lato, choć opowiada o wydarzeniach mocno dramatycznych. Jednak nie na sytuacji, a na jej konsekwencjach kładzie nacisk autor i poddaje wiwisekcji nie zdarzenia prowadzące do kulminacji, lecz relacje i ich rozpad. Po przekroczeniu dwóch trzecich książki nabiera ona rozpędu, liczba bohaterów się skraca drastycznie i zaczynamy dążyć do rozwiązania sytuacji.

Niewątpliwą zaletą jest jednak to, że nawet gdy już wydaje się czytelnikowi, że rozwikłał zagadkę, autor ciągnie go dalej ku prawdziwemu wyjaśnieniu.

Ze Żmijowiskiem łączą się nieprzyjemne emocje a tajemnica zaginięcia wydaje się znacznie gorsza przez to, że dotyczy jeszcze dziecka. Do  końca towarzyszyły mi strach, niepewność i obrzydzenie. Był też moment, gdy myślałam, że nie podołam lekturze - książkę zaczęłam czytać w wakacje, a skończyłam tuż przed końcem roku - bo jestem dość wrażliwa na nieszczęście, które przydarza się dzieciom.

autor: Wojciech Chmielarz
tytuł:
Żmijowisko
wydawnictwo:
Marginesy
data wydania: 2018

Komentarze