Trudne miłego początki

Czytałam fantastykę od drugiej klasy szkoły podstawowej, wtedy trafiłam przypadkiem na Podróże Alicji Bułyczowa, więc nie byłam świeżakiem w popkulturze, gdy mąż zabrał mnie na Watchmanów do kina. Tak spektakularnie złego filmu nie oglądałam, choć dwa razy do roku oglądałam Sabrinę (tę z Harissonem Fordem) oraz pierwszą Tożsamość Bourne'a (z Chamberlaine'em). Ludzie myślą, że popkultura łatwa jest, przyjemna jest.

Ostatnio miałam dwie konsultacje na temat: od czego zacząć. Niestety, nie mogłam polecić mojej ścieżki, bo Podróże Alicji są w tej chwili niemal nie do zdobycia (apeluję do wydawnictw, żeby nie zostawiały wspaniałej Alicji w wydaniu z lat 80. jest naprawdę rewelacyjna, poczytałabym ją mojemu synowi), więc musiałam być kreatywna.

Kejs numer 1. Koleżanka poprosiła mnie o pożyczenie filmu Igrzyska śmierci. Nie to, że jej żałowałam, wszak film jak film, choć przypuszczałam, że wyrosła z młodzieżówek. Gdy zaczęłam drążyć temat, okazało się, że mąż jest obeznany z komiksami DC i Marvela oraz filmami na ich podstawie, a żona dotychczas żyła otoczona kulturą wysoką a popkulturę znała z reklam i dobrze nakręconego marketingu. I takie były efekty. 

Kejs nr 2. Ploteczki przy pazurkach - może jakiś serial... Rojst teraz wchodzi, a czy to będzie dobre (nie wiem, ale jeśli będzie takie, jak Brodka w reklamie, to klękajcie narody!), a w ogóle czy znam seriale? Największa aktywność w tym zakresie mam już za sobą, kiedy to potrafiłam organizować takie maratony (teraz się mówi binge watching, ale za moich czasów były maratony), ale takie...! To były czasy. Teraz czasy są takie, że dziecko, praca, nadgodziny, proza życia. Więc jeśli nie zasnę w ciągu pierwszych kilku minut oglądania odcinka, to zasnę po następnym kwadransie. Tak to wygląda. Ale teraz oglądam tylko te świetne. Tak samo miało być z książkami, ale zdarzają mi się odstępstwa.


Jak zacząć romans z popkulturą?

1.  Klasyka
Nie wiem dlaczego ludzie myślą, że popkultura to wymysł ostatniej dekady. Już tu pokazywałam, że w poszukiwaniu klasyki musimy sięgnąć nieco głębiej. Rzecz oczywista, w przypadku audiowizualnych doznań nieco sobie ograniczamy czas akcji, niemniej w dalszym ciągu możemy się cofnąć co najmniej o trzy dekady. 
W przypadku seriali muszę wskazać dwie produkcje, które były przełomowe i po nich srebrny ekran już nie był taki sam: Miasteczko Twin Peaks. Pamiętam, że miałam sześć lat, gdy serial był w Polsce, a po jego nadaniu Jason Donovan śpiewał Sealed with a kiss. I po trzydziestu latach (ekhm! W USA minęło trzydzieści od publikacji, ale minął dobry rok, zanim się serial przebił przez żelazną kurtynę) znowu był szał na Twin Peaks, ponieważ to jeden z nielicznych seriali, które wskrzeszono po tylu latach (nieco mniej lat hibernował Dr Who, ale nie jestem whoowianką, żeby się wypowiedzieć wiążąco).
Drugi serial, który wpłynął na kształt obecnej telewizji to Z archiwum X. Przede wszystkim dlatego, że miał mnóstwo czasu na to, by eksperymentować z formą. O ile pierwsze cztery sezony są poważne i nacechowane spiskową teorią dziejów, o tyle widać, że w dalszych twórcy zaczynają mocno sobie folgować, w związku z czym wkradają się elementy pastiszu, co sprawia, że serial tak bardzo zyskuje! Jednak nie jest dla wszystkich i czasem mam wrażenie, że bardziej go doceniłam, widząc jak inne seriale budowały na nim swoją narrację.

Co ciekawe, klasyczne filmy SF  to te, które się haniebnie starzeją. Gdzie technologia wzbudza co najwyżej uśmiech politowania. Dobrze starzeją się te pozycje, w których ponad sztafaż SF stawia się rozwój społeczny, np. Odyseja kosmiczna, Blade Runner... Ale ja też z rozrzewnieniem wspominam nieksiążkowe pozycje -  drugiego Terminatora, serię Robocop, Mad Maxa.


2. Nagrody
Jeśli nie klasyka, to zawsze warto spojrzeć przychylnym okiem na te seriale, które dostały Emmy, Złote Globy (w kategorii serial dramatyczny). Pewnie są w czymś lepsze od innych. Przygotowując ten wpis, spojrzałam na rankingi i nieco mnie to zdeprymowało, bo Złotymi Globami były nagrodzone takie seriale jak Chirurdzy czy CSI - i oczywiście na tym się wychowałam, ale żeby je od razu uznawać za wybitne?  Ale bądźmy sprawiedliwi - The X Files dostał trzy Złote Globy.  
I Emmy - liczba kategorii tej nagrody prawdopodobnie dorównuje liczbie kategorii, w których się przyznaje Oscara. Oczywiście najważniejsza jest główna - najlepszy serial. I faktycznie - wszystkie od roku 1985 widziałam (Cagney&Lacey) i polecam, choć liczba kryminałów dorównuje liczbie S-F&F. Popkultura to szeroka dziedzina.
Patrząc na wyniki rozdań Oscarów, można  z dużą dozą pewności powiedzieć, że mamy do czynienia  w znacznej mierze z popkulturą. Za 2017 r. w kategorii głównej wygrał Kształt wody mamy do czynienia z realizmem magicznym/oniryzmem. Za 2004 - Władca Pierścieni, fantasy; 1999 - Zakochany Szekspir  - słabiutki romans z rzeczywistości alternatywnej; 1977 - Rocky... Patrząc na to zestawienie, dochodzę do wniosku, że granica między popkulturą a kulturą wysoką potrafi być bardzo płynna.

3. Rankingi
Ludzie oglądają i głosują na najlepszy w ich mniemaniu serial. A ponieważ ludzie to ludzie, de gustibus non disputandum est, dzielę te opinie przez cztery. Ale jeśli coś jest wysoko, to nie znaczy, że muszę to obejrzeć - traktuje to jako wskazówkę. Gdyby nie ranking, raczej bym nie spojrzała w stronę The Crown - wszak ani nie przepadam za brytyjskimi serialami, ani za historią, ani za monarchią... Jednak oglądam. Za to mimo zachwytów płynących ze wszystkich stron internetu, nie dałam rady Black Mirror - pokonał mnie i za nic do tego nie wrócę. 

4. Polecajki 
Mam dwa zaufane źródła, które zawsze mi mówią, które filmy i seriale oglądać. To dwa kanały na You Yube, które cenię za jakość wypowiedzi. Za seriale odpowiadają jakbyniepaczec, za filmy Sfilmowani. Mam też osoby, z którymi rozmawiam po to, by się zorientować, czego nie tknę kijem, bo wiem, że to, czym się zachwycają, leży bardzo daleko poza kręgiem moich zainteresowań. To też bardzo cenne informacje, pozwalają mi oszczędzić czas, który bym zmarnowała, oglądając pierwszy odcinek.
Ostatnio zaczęłam też słuchać podcastów na temat popkultury - hurtem zapoznałam się z Czytu czytu, Masą kultury - jeśli możecie mi polecić słuchanki o podobnej tematyce, to będę wdzięczna.


5. Zaufane źródła
Są tacy twórcy, którzy cokolwiek by zrobili, wiem, że zawsze będzie to znakomite. W ten sposób obejrzałam całą filmografię Toma Hanksa, który występował w różnych filmach, a we wszystkich był co najmniej świetny (ciężko co prawda ocenić go w roli profesora Langdona, ze względu na ograniczenia scenariuszowe, ale nawet tymi filmami nie byłam za bardzo rozczarowana). Drugą postacią jest Joss Whedon, który czego się nie dotknie, to złoto:
Buffy, Dollhouse, Dom w głębi lasu, Avengers, Firefly, nawet jak robił Ligę sprawiedliwości, to jak na DC - to mu wyszło. To samo Abrams - The Office, Alias, a Star Treki, a Gwiezdne wojny?  Duet Kurtzman i Orci - Fringe, Star Trek, Niesamowity Spiderman, ale i ich osobne scenariusze (Star Trek: Discovery i zaraz mi ktoś powie, że to nie jest dobre a w ogóle to nie Star Trek. O rany, ja wiem, też się wychowałam na Next Generation, ale ustalmy - spoista struktura z głównym wątkiem, znana już od Babylonu5, to krok w dobrym kierunku).

A Wy gdzie szukacie informacji o filmach i serialach? 
I co ważniejsze - co teraz oglądacie?

Komentarze

  1. Ile odcinków Black Mirror obejrzałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeden. Polecisz jakieś bardziej strawne niż premier UK gwałcący biedną świnię?

      Usuń
    2. Oglądałem jeszcze:
      s2 White Christmas
      Ktoś mi polecił, obejrzałem i polecam dalej ;)

      Usuń
    3. Poświęcę się dla sprawy ;)

      Usuń
  2. Jak zawsze bezbłędna. Dziękuję za przypomnienie dlaczego nie kontynuowałem oglądania Black Mirror, bo nie pamiętałem :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam się, Spojler to moje drugie imię :)

      Usuń

Prześlij komentarz