Historia jednego bałwana

O książkach Jo Nesbø już się rozpisywałam ponad dwa lata temu tutaj. Więc gdy się dowiedziałam, że zostanie zekranizowana jedna z najlepszych części, moje wzruszenie sięgnęło zenitu (jakby powiedziała Ciotka Pro: jarałam się jak tancbuda pełna dothrackich khali).


Harry Hole (Michael Fassbender) jest przede wszystkim alkoholikiem, a w drugiej kolejności - najlepszym oficerem policji w Oslo. Gdy pewnego dnia wraca po ciągu do pracy, zgłasza się do sprawy zaginięcia młodej kobiety, matki i nieszczęśliwej żony. W przesłuchaniach pomaga mu świeżo przeniesiona z innego miasta młoda policjantka, Katrine Bratt (Rebecca Ferguson). Okazuje się, że pokątnie pracuje ona nad sprawami zaginięć z innych części Norwegii i próbuje połączyć je w jedną sprawę, a wspólnym mianownikiem jest śnieżny bałwan, zostawiony w miejscach zbrodni.

W życiu Hole dużo miejsca zajmują była partnerka, Rakel (Charlotte Gainsbourg), i jej syn, Oleg (Michael Yates). Co prawda w ich życiu jest już nowy mężczyzna, ale oboje wciąż ciągnie do Harry'ego.


Mam wiele wątpliwości odnośnie do tego filmu. Nie rozumiem, co skłoniło twórców do sfilmowania siódmego tomu serii. Rozumiem, że jest najlepszy z literackiego punktu widzenia, ale to materiał na serial co najmniej. Albo do dobrego obcięcia wątków. Nie uważam jednocześnie, by pierwszy tom był lepszym wyborem, bo niestety, już trąci myszką. Jednak Karaluchy pod względem akcji, tempa, materiału i ekspozycji byłyby w moim przekonaniu idealne. Tutaj, jako widz, poczułam się wrzucona w historię, o której nic nie wiem. Jako wielbicielka prozy Nesbø też czuję się oszukana, bo dostałam dokładnie książkę przełożoną na film tylko w formacie pół do jednego z wyciętymi przypadkowymi scenami. Nie wątkami, scenami. I teraz konia z rzędem temu, kto mi wyjaśni obecność faceta od grzyba? Do czego miał poprowadzić jego wątek i dlaczego zakończył się brutalnie jedną sceną? Albo ten z ojcem Bratt, który nie zostal nawet dokończony, tylko słabo powiązany z innym wątkiem, ale w zasadzie nie wiadomo po co?

Śledztwo też toczy się niejako obok ekranu i w sposób dość przypadkowy. Jeśli Harry pojawia się w kadrze, to w sposób nonszalancki i od niechcenia, ale może to właśnie swoisty sposób na pokazanie geniuszu bohatera.  Wydaje się, że Alfredson zdecydował się na pokazanie jednego wymiaru życia Harry'ego i nie był to wątek związany z policją. A szkoda, bo przecież Hole w powieściach jest ożeniony z pracą, co właśnie powoduje najwięcej problemów w życiu prywatnym. O wódce też reżyser chętnie zapomniał i cały dramat z tym związany został ograniczony do dwóch scen, bardziej symbolicznych niż dosłownych, które można łatwo przegapić.

Jestem jednak zachwycona castingiem. To też mnie dziwi - jak aktor takiej klasy jak Fassbender, skończył w tym filmie. Ale to pytanie zadawałam sobie już przy X-Menach, bo, pardon, pasował tam jak kwiatek do kożucha. Ale zarówno tam, jak i tutaj dobrych aktorów jest więcej. Charlotte Gainsbourg, gdzie się nie pojawi, to wzbudza zachwyt interpretacją postaci, grą aktorską i nadaniem głębi drugoplanowej bohaterce. Z przykrością odnotowałam, że całkowicie i bez reszty przyćmiła Ferguson, która powinna była tu zagrać pierwsze skrzypce, a ledwo dała się zauważyć w chórkach. 

Ach, no i wydaje się, że reżyser nie do końca wiedział, co kręci. W jednej z pierwszych scen Harry oznajmia komisarzowi, że potrzebuje nieformalnego zespołu. A ostatecznie sam na ochotnika podczepia się pod Bratt, w tle kręci się przypadkowy młodzieniec, który przerzuca akta w jakiejś bibliotece. W jednej scenie. Hm...

Podsumowując - jako ekranizacja powieści ten film się nie broni. Nie jest to też film, na który szłam do kina. A jednocześnie wyszłam usatysfakcjonowana i dopieszczona obsadą, grą aktorską i klimatem, który jest dokładnie taki, jakiego się spodziewałam. Ciężki od śniegowych chmur, depresyjny, norweski. Nie mogę go jednocześnie ani polecić, ani nie polecić, bo fabularnie nie było fajerwerków, ale aktorzy mnie kupili w całości. 

Dajcie znać, czy widzieliście i czy Wam się podobał, bo mam wielki problem z tym filmem!

Komentarze