Ultimate Nemesis

Jest coś ze mną nie tak, narzekam na Mroza, ale co wyjdzie, to przeczytam. Najnowsza powieść, Czarna Madonna, jest kategoryzowana jako horror religijny.  Religii tam dużo, elementy horroru są...


Filip miał lecieć z narzeczoną, Anetą, na zagraniczną pielgrzymkę, ale z powodu nawału pracy i lęku przed zwolnieniem, w ostatniej chwili rezygnuje i dziewczyna leci sama. Oczywiście kilka godzin po starcie samolot znika z radarów bez śladu. Filip wpada w rozpacz, śledzi doniesienia medialne, nie dowierza w to, co się dzieje i dużo czyta o wcześniejszych przypadkach zniknięć samolotów z radaru.  Niespodziewanie lot zostaje zarejestrowany w kilku odległych od siebie miejscach na kuli ziemskiej - od razu dla wszystkich ekspertów i polskich "ekspertów od wszystkiego sprzed telewizora" staje się jasne, że samolot nie mógł się fizycznie w tych miejscach znaleźć ze względu na oddalenie, paliwo i wszystkie czynniki, które nie pozwalają samolotom stać się teleportami. Ale dla Filipa staje się też jasne, że za zniknięciem samolotu stoi diabeł.





Serio.


Bo Filip był księdzem, ale zrzucił sutannę i próbuje sobie ułożyć życie na nowo, choć z zupełnie niewłaściwych powodów. Teraz stał się ofiarą gier między Dobrem a Złem. Mamy tu do czynienia z wrogiem ostatecznym. Bohater szuka pomocy w Piśmie, cytatach, historii Kościoła... Miałam wrażenie, że bohater się miota jak wolny elektron między Częstochową, Wrocławiem i resztą świata, nikomu nie ufa, a najważniejsze momenty przesypia/przesiaduje w fotelu/robi inne rzeczy, ale nie działa. Nie szuka pomocy u księży, egzorcystów, specjalistów wszelkiej maści, których powinien znać z poprzedniej pracy. Wykonuje detektywistyczną pracę zupełnie niepotrzebnie i wyważa otwarte drzwi. Filip jest o niebo bardziej kompetentny w kwestiach religijnych niż przeciętny człowiek, co po wielokroć udowadnia, uchodząc wśród znajomych za eksperta, długimi monologami wyjaśniającymi zawiłości historyczno-dogmatyczne. I tych fragmentów, wyjaśnień, jest dla mnie stanowczo za dużo. Pokazuje to tylko, że autor nie do końca wiedział, dla kogo kieruje swoją powieść (i to chyba jego stały słaby punkt) - ponieważ praktykujący katolik zna podstawy swojej wiary i nie potrzebuje całej tej ekspozycji, żeby się przestraszyć. Natomiast niepraktykujący katolik nie przejmie się straszeniem końcem świata, a elementy horroru rozmywają się w zalewie wyjaśnień.

No więc nie horror religijny, lecz horror dla katolika.
Jeśli chodzi o język - jest lepiej. Szkoda, że akcja nie idzie w podobnym kierunku, bo zostały jednak niezamknięte wątki, jest pewien chaos  fabularny, a powieść jest przewidywalna do oporu. Do autobusu się nadaje, choć końcowe wyjaśnienie zabiło całego jej ducha.

Komentarze

  1. No Panie Mróz. To jeszcze poprosimy supernatural teen romance :D choć w sumie szanuję chęć spróbowania swoich sił w czymś nowym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wampiry są passe, wilkołaki były, czarodzieje też, to co, czas na zombie? Tylko kto mu o tym powie? Bo on lubi takie wyzwania ;)

      Usuń
  2. Ja też pochłaniałam Mroza jakiś czas temu, i o ile seria z Forstem mi się nawet podobała (4 tomu nie czytałam- byłam srogo zdziwiona, że powstał ), to sprawy z książek o duecie Chyłka - Zordon mnie zwyczajnie rozczarowały. Niby coś sprawia, że to czytasz, ale na końcu miałam często takie meeeeeh ;) Behawiorysta mnie całkiem odstraszył, pomysłów Pan Mróz ma widać nieskończoną ilość, ale wykonanie już kulało. Ta Madonna oczywiście i tak mnie kusiła, ale udało mi się powstrzymać ;) Myślę, że moje odczucia byłby bardzo podobne do Twoich. Póki co robię sobie Mrozo-przerwę ;)

    Book Beast Blog

    OdpowiedzUsuń
  3. Mróz mnie nudzi straszliwie, rozczarowuje fabularnie, a jego bohaterów nie jestem w stanie polubić. Dlatego za "Czarną Madonnę" podziękuję.

    Pozdrawiam,

    Ania z ksiazkowe-podroze-w-chmurach.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Szalony człowiek, pisze i pisze, ciekawe czy ma czas na cokolwiek innego :) Szkoda, że nie do końca wyszło, bo słyszałam, że kampania promocyjna też książki robiła wrażenie. Szkoda że za szeroko zakrojoną akcją marketingową nie stała dobra książka :( Może następnym razem... nowy Mróz pewnie już niedługo ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz