Najnudniejszy zawód świata

Kino wyszło matkom naprzeciw i mogą one korzystać z dobrodziejstw nowości filmowych wśród ludzi. Multibabykino oferuje komfortowy seans dla matek z niemowlakami. Poszliśmy sprawdzić,  spodziewając się pustej sali i jakieś było nasze zdziwienie, gdy mnóstwo miejsc było zajętych. Pod ekranem było przygotowane miejsce zabaw dla pełzaków i dziobaków, przy wejściu do sali miejsca parkingowe dla wózków. W odróżnieniu od wszystkich innych seansów, na tym najbardziej pożądany jest pierwszy rząd, bo można postawić wózek zaraz obok siebie. Ja, nauczona doświadczeniem, przywiązałam dziecko do siebie, żeby go nie zgubić.






Trafiliśmy na Nowy początek, film na podstawie opowiadania Teda Chianga pt. Historia twojego życia. Tekst zgarnął kilka ważnych nagród, m.in. Nebulę. Po kilku miesiącach bez kina nie przeszkadzało mi nawet to, że w roli głównej pojawiła się wielka głowa Amy Adams.


W dwunastu miejscach na świecie pojawiły się statki kosmiczne. Nie zaatakowały, ale to nie uspokoiło rządów, które dramatycznie próbują nawiązać kontakt z gośćmi. Do tego zadana zostali zwerbowani lingwistka Louise  (Amy Adams) oraz matematyk Ian (Jeremy Renner). Od razu biorą się do dzieła, szybko orientując się, że fonetycznie (paszczą) nie ma szansy na porozumienie. Ale od czego mamy pismo. Kosmici też dysponują pismem, wyglądającym jak kleks po kubku z kawą. Wojsko i rządy całego świata chcą się dowiedzieć, jaki goście mają cel. Ale zanim Louise będzie w stanie o to zapytać, musi nauczyć się bardziej podstawowych kwestii z języka kosmitów, a to wpłynie na to, jak postrzega rzeczywistość.

Czytałam nowelkę będące podstawą filmu i muszę przyznać, że Ted Chiang odrobił pracę domową z języka i antropologii, ale twórcy filmu zrobili kawał dobrej roboty, przenosząc na ekran tę wizję. Kosmici są ok, jak to kosmici. Ale nie trąci chińską gumą z Buffy - pogromcy wampirów. Wyobrażenie zwierciadełek zrobiło na mnie ogromne wrażenie - w ogóle pierwsze sceny, emocje związane z pierwszym spotkaniem, wejście i zmiana fizyki... Czapki z głów. To pierwszy film Denisa Villeneuve'a, który widziałam, ale skłaniam się ku bliższemu zbadaniu jego twórczości. Amy Adams w tym filmie jest. Nie lubię jej, wiec się nie będę rozwodzić nad drewnianą grą i brakiem mimiki. Zepsuła mi oglądanie Julie&Julia oraz Enchanted, teraz się nie dałam. O dziwo pasowała do obrazu lingwistki, samotnicy, która wie rzeczy o kosmitach i dogaduje się z nimi lepiej niż z ludźmi. Żałuję, że Jeremy Renner był tylko tłem, lubię go, mimo że nie jest błyskotliwym aktorem. Ale w tej kompozycji oszczędnych gestów realizował się znakomicie. Niemniej przy przekładaniu narracji pierwszoosobowej trudno się dziwić, że wszyscy poza narratorem ulegli redukcji.



Film, w odróżnieniu od literackiego pierwowzoru, nie stawia pytań o to, czym zdeterminowany jest nasz los, ale zarówno autor, jak i reżyser bawią się wizją podejmowania kluczowych decyzji na temat przyszłości.

Muszę przyznać, że Nowy początek (tytuł noweli to History of your life -> Historia twojego życia, ale już film otrzymał Arrival, co zostało przełożone jako Nowy początek, choć jako żywo żadnego nowego początku tam nie dostrzegłam) był bardzo dobrym filmem - nostalgiczny, słodko-gorzki, mający swój ciężar gatunkowy. Nie ma w nim wybuchów ani nawet petardy, to film o żmudnej pracy nad porozumieniem, zarówno w sensie globalnym, jak i tym intymnym. Na pewno nie jest dobry na walentynki, ale jeśli spędzacie Sylwestra w ciepłych skarpetach, to niezależnie od tego, czy pijecie szampana samotnie, czy też we dwoje, polecam do obejrzenia.

Komentarze

  1. No muszę przyznać, że ta recenzja zachęciła mnie do obejrzenia filmu bardziej niż jakikolwiek materiał promocyjny widziany wcześniej...

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna recenzja! :) Byłam raczej chłodno nastawiona do tego filmu, może dlatego, że oglądam prawie wyłącznie pozycje z tegoż gatunku. Spodziewałam się odgrzewanych kotletów z aktorem, którego lubię i aktorkę, której nie trawie. Ale po tym tekście chyba jednak się przemogę :)

    www.bookish-galaxy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz