Denko #3

Kosmetyki już tylko dostaję w prezencie, nic nie kupuję.

1. Dwufazowy płyn do demakijażu oczu
    Zmywał makijaż, ale nie polecam jako jedynego kroku. Zawsze poprawiam chusteczkami Blephaclean, które polecił mi okulista. Nie zostawia mgły, radzi sobie z tuszem.
 


2. Żel do mycia twarzy z Yves Rocher.
    Używałam go jakieś 17 lat, zanim koleżanka mi powiedziała, że jest rakotwórczy. To chyba sprawia, że się z nim więcej nie zobaczę. A nie, mam jeszcze dwa opakowania w zapasie.



3. Płyn micelarny Garnier
    Pierwszy krok zmywania makijażu. Wydawało mi się, że nie ma ma różnicy między nim i innymi płynami. Teraz znowu używam tego z Biedronki i jednak widzę różnicę. Już kupiłam z powrotem Garniera.


4. Szampon przeciwłupieżowy Pirolam.
    Używam go na skórę głowy z AZS. Wydajny.


5. Szampon z miodem i cytryną Joanny
    Kupiłam miniaturkę do szpitala i to był błąd. Dostałam strasznego uczulenia.


6. Suchy szampon Batiste (zapach sweet)
    Moje ulubione suche szampony, zwykle mam w zapasie do użytku doraźnego.


7. Odżywka Body Shop
    Pomyliłam firmy i zamiast maski Rainforest Wax kupiłam tę. Włosy miałam po niej miękkie. Stosowałam do OMO jako pierwszą odżywkę i trochę do golenia nóg.


8. Szampon oczyszczający Yves Rocher
    Miałam na niego uczulenie, używałam do mycia pędzli.


9. Olejek silikonowy do końcówek włosów Gliss Kur
    Końcówki miałam ładne i nieporozdwajane, czyli chyba działał prawidłowo.


10. Szampony z serii Elestabion
 Kolejny zestaw ratunkowy na moje AZS na włosach. Na pewno nie przetłuszczają mi się włosy, są długo ładne i świeże. Jeśli chodzi o walkę z łupieżem, to trudno mi  wyrokować, u mnie nie działają, bo mój problem ma podłoże alergiczne. Wydajne jak piorun.


11. Mydło do ciała (teraz dostępne w Hebe, kiedyś tylko w hurtowniach)
      Używałam go zgodnie z pierwotnym przeznaczeniem do pedicure'u. A potem już do ciała pod prysznic. Myło.


12. Żel pod prysznic malina i piwonia Le Petite Marseillais
      Poprosiłam męża o odrobinę luksusu od Małego Marsylczyka i dostałam. Mył i pachniał.


13. Olejek pod prysznic Isana
      Najlepszy do mycia pędzli. Pod prysznicem też dawał radę, ale i tak musiałam użyć czegoś do nasmarowania.


14. Regenerum do ust.
      Ma strasznie twardą i mało smarowną konsystencję, ale działa zgodnie z reklamą. Nie wiem, czy ten produkt do ust zawsze tak pachnie, ale początkowo myślałam, że jest zepsuty.


15. Bebe do ust
      Jakoś nigdy nie kojarzyłam tych pomadek z dobrą jakością, ale w szpitalu zapomniała zabrać do torby i dostałam od mamy taki, który akurat miała w torebce. I super, bardzo fajna pomadka nawilżająca, ładnie pachnąca - bardzo polecam.


16. Catrice kredka do ust
      Wytarły się napisy i nie mogę już powiedzieć, że to kolor Don't think Just Pink, poza tym kredka została wycofana (w Wigilię nie było w szafie Catrice, czy to już na stałe?). A była cudowna - lśniące wykończenie, świetnie nawilżała, była dość trwała.


17. Tusz do rzęs Maybelline Sensational
      Miałam tusz do rzęs Maybelline jakieś 8 lat temu i wtedy nie dość, że nic minie robił z rzęsami, to pod oczami miałam efekt pandy. Ale tym razem skusiłam się na promocji, bo poprzedni tusz został skażony bakterią. I wiecie co?  Jest wspaniały. Pogrubia, wydłuża, rozczesuje i trzyma się rzęs jak szalony.


18. Żel pod oczy Olay
      Pięknie nawilżał, wydajny niesamowicie. Wrócę do niego, jeśli będę miała okazję.



19. Puder matujący Astor
      Kupiłam go za namową, używałam i używałam... wydajny był niesamowicie (szczególnie w porównaniu do mojego ulubieńca z Rimmela). Dawał piękny efekt. Jest szansa, że jeszcze kiedyś go kupię.


20. Eyeliner Ingrid
      Nie jestem wielką fanką eyelinerów, nie umiem rysować jaskółek, i jak to śpiewał król Julian głosem Jarosława Boberka, rysowałam sobie szlaczek na oku. Więc nie potrafię go ocenić. Pomalowałam trochę, wysechł i tyle.


 21. Krem pod oczy Avon
       Był żelowy, miał jakieś rozświetlające drobinki, ale to krem dla nastolatek, które jeszcze nie mają czego prasować pod oczami i maja jędrną i miękką skórę.


22. Masło do brzucha Palmer's
       Palmer's ma najlepsze produkty do pielęgnacji okołociążowej. Po porodzie też smarowałam i skóra błyskawicznie wróciła do normy i nie mam ani kawałka rozstępu. A sądząc po siatce blizn, której nabawiłam się w wieku 12 lat, gdy urosłam 10 cm w pól roku - skłonności mam.


 23. Zmywacz do paznokci Isana z acetonem
       Wolę tę wersję od tej bezacetonowej. Jest najlepszy na rynku, a przerzuciłam już hektolitry różnych.



 24. Tusz do rzęs Max Factor 2000 Calorie
       Mój ulubiony tusz do rzęs.  Na moje rzęsy działa najlepiej, robiąc mi firanki i gąszcz. Używam na zmianę z innym z MF i zastanawiam się, który robi mi piękniejsze :)


25. Krem nawilżający do biustu BeAtWell
      Miał śmieszną konsystencję kisielożelu. Używałam sumiennie w ciąży, a po rozwiązaniu zużyłam do łydek (na wszelki wypadek, bo chemik ze mnie żaden, a skład długi jak męskie ramię nie zachęcał do używania w pobliżu bufetu małego człowieka). Wchłaniał się błyskawicznie, był przyjemny w użyciu.



26. Krem do depilacji Eveline
      Firma ma kilka produktów przeznaczonych do depilacji i podczas zakupów ląduje w koszyku ten, który jest w promocji. Usuwa owłosienie i na tym mi zależy.


27. Paleta Sleek Oh So Special
      Z paletami jest problem, który dostrzegam teraz, po dłuższym używaniu - jeśli nie maluję dużej liczby kobiet, to nie mam szans normalnie zużyć wszystkich kolorów. W tej zużyłam pięć, co jest naprawdę dużym sukcesem. Pewnie walczyłabym dalej, gdyby nie to, że  stłukło mi się lusterko i jest szansa, że jego drobiny wzbogaciły cienie.




28. Krem nawilżający Lirene
      Był to najlepszy krem na rynku.  I co? Oczywiście został wycofany. 


29. Krem nawilżający Yves Rocher
      Próbowałam zastąpić ten z Lirene, ale Hydra Vegetal spowodował mi wysyp na twarzy. Ostatecznie musiałam go zużyć do łydek (moje łydki cierpliwe są). A kremu nawilżającego i niezapychającego szukam dalej.



No, to nie jest źle. W tym czasie dostałam milion nowych rzeczy, w związku z tym moja skrytka na kosmetyki znowu się zapełniła.

Komentarze