Trzy książki-widma

Otwarcie rynku w latach 90. spowodowało rozwój małych, garażowych wydawnictw, które robiły książki na kolanie, bez korekty i redakcji, łamane w wordzie, tytuł na okładce robionej przez szwagra Gienka, tytuł napisany czcionką comic sans... Nic dziwnego, że tych efemeryd ze świecą szukać w Narodowej. Odszukanie dzisiaj takich powieści graniczy z cudem i w zasadzie nie wiadomo, czy one istniały rzeczywiście, czy są tylko dziełem internetowych trolli. 

Andrzej Tadeusz Mazurkiewicz
Był taki działacz polityczny z lat 90., który napisał trylogię o podboju Ziemi przez kosmitów. Pierwszy tom, wydany przez oficynę Fulmen, pt. Upadek Aniołów (1997) jest niedostępny w ogóle. Kolejne tomy były wydane w innych wydawnictwach, ale co lepsze - parę lat później zostały opublikowane powieści innych autorów o tych samych tytułach. I tak Anioły śmierci (1999) są mylone z książką Williama Kinga (2005) a zamykająca cykl Zemsta Aniołów (2007) z dziełem Annie Sanders (2011).

Marek Hemerling
Z trzech wydanych przez koszalińskiego autora powieści jedna, Biały jest tylko śnieg (2007) - mikropowieść (jakiego rodzaju gatunkiem jest mikropowieść to temat na osobny wpis, ale pokazuje wpływy zachodniej tradycji teoretycznoliterackiej na polskie myślenie o gatunkach) - jest nieosiągalna. To znaczy jest - sprzedaje ja w niskiej cenie http://solarisnet.pl/, ale Biblioteka Narodowa nie dostała egzemplarza. Pewnie nie powinnam się dziwić, nie wszystkie wydawnictwa się wywiązują z tego obowiązku. Ale Harlequin jest w księgozbiorze ;)

Ale żeby nie było, są też niespodzianki innego typu.
Na przykład książki w katalogu, o których internet milczy. I to milczy wymownie, zaciskając usta w wąską kreskę i patrząc porozumiewawczo.

Andrzej Trepka
Ostatnim dziełem jest Kominfaun Andrzeja Trepki (zapis nazwiska też jeszcze nie jest ustalony, więc pomijam środkowy człon szlachecki), o dziwo opublikowana w 2005 r. przez Śląsk. Pierwsza połowa sprawia wrażenie reportażu nt. polowań tygrysów na ludzi. Czytając opowieść o dwóch tygrysach zabijających ludzi w mieście, zastanawiałam się, czy to w ogóle książka fabularna. Otóż tak, bohater pojawia się już w połowie książki, zaraz po opowieści z wilkami... (tę wyparłam już z pamięci). W przypadku Kominfaun  jest odwrotnie –– zalega w BN (byłam pierwszą czytelniczką egzemplarza obowiązkowego), za to internet o niej milczy. Są enigmatyczne notatki w biblionetce i Encyklopedii Fantastyki. Ciężko mi uwierzyć, że nikt tej doskonałości nie przeczytał.

Czytaliscie którąś z tych powieści? Muszę przyznać, że dwie, których nie ma, brzmią superintrygująco!


Komentarze