Gdy James Bond okazuje się lamusem

Tajni agenci są świetni. Kto nie lubi ludzi, którzy chodzą ubrani elegancko, mają dostęp do najnowszych technologii, śmiercionośnych broni i bardzo seksownie wyglądają, lejąc ręcami swemi wrogów ludzkości?


Eggsy (Taron Egerton) traci ojca w wieku wczesnodziecięcym. Dostaje w zamian obietnicę dowolnej przysługi. Jego matka wdaje się w złe towarzystwo, on sam rzuca szkołę i nie potrafi znaleźć sobie miejsca w życiu. Do momentu, w którym trafia na posterunek i wykorzystuje przysługujący mu telefon, by zadzwonić po obiecaną pomoc.W ten sposób w jego życiu pojawia się Harry Hart (Colin Firth), który okazuje się członkiem bardzo tajnego towarzystwa tajnych agentów. A ponieważ akurat mają wakat, Harry zgłasza kandydaturę Eggsy'ego. Chłopak nie jest jedynym kandydatem, musi pokonać kilku rywali ze srebrnymi łyżeczkami w dupach, jeśli chce zostać wielce tajnym agentem, a postępy obserwuje absolutnie cudowny Merlin (Marks Strong).

W tym czasie barwny Valnetine (przepięknie sepleniący Samuel L. Jackson) wraz ze swoją piękną asystentką Gazelle (epicka Sofia Boutella) planują zniszczyć świat i uratować tylko garstkę uprzywilejowanych. Tajni agenci muszą go powstrzymać za wszelką cenę.

Uwagę przyciąga nietuzinkowy scenariusz, błyskotliwe dialogi i zabawni, pełni życia bohaterowie. Co prawda film jest pastiszem dzieł o tajnych agentach z jeszcze bardziej tajnych towarzystw (jak komentuje Valentine: Chiny to dopiero mają tajny wywiad, nawet nikt nie wie, jak się nazywa!), co widać od pierwszej sceny walki, inspirowanej prawdopodobnie anime, w których przeciwnicy dokonują niemożliwych akrobacji, na które patrzy się jak na skomplikowany taniec.


Film idealny na pierwszą oraz kolejne randki, dla rozchichotanych wielbicielek starszych i młodszych agentów, dla panów z korporacji, którzy chcą poluźnić krawat (i zobaczyć, czego brakuje ich butom), dla kolesi w czapkach bejzbolowych (o ile je zdejmą podczas oglądania, gdyż chapeau bas!) i chyba tylko dzieciom bym nie polecała,ale nawet nie dlatego, że krwi dużo, tylko żart taki bardziej dla dorosłych. Więc jeśli jeszcze nie widzieliście, oddalcie się do kin.

Komentarze

Prześlij komentarz