Wielki powrót

Jest kilka hollywoodzkich nazwisk, które są dla mnie synonimem złego filmu: Tom Cruise, Nicole Kidman, Nicolas Cage i Keanu Reeves. Ten ostatni zagrał w Matriksie, Constantinie, potem w niczym dobrym i wrócił w Johnie Wicku. I nie piszę tego, dlatego że jest to wybitny film, ale jest przynajmniej przyzwoity.

USA Today
John Wick (Keanu Reeves) był facetem mafii od mokrej roboty i był najlepszy. Poznawszy swoją żonę odszedł z zawodu i prowadził uczciwe życie. Niestety, nie było mu dane długo się nim cieszyć, ponieważ żonę pokonała choroba. Ostatnim, już pośmiertnym prezentem, który od niej dostał, jest sunia, by miał kogo kochać. Początkowo niekoniecznie przekonany do idei dzielenia domu i samochodu ze szczeniakiem, powoli przyzwyczaja się do odpowiedzialności za drugą istotę.

W to słodko-gorzkie życie wkracza Iosef Tarasov (Alfie Allen), syn lokalnego mafiosa, któremu szczególnie przypadł do gustu samochód Wicka. I nie daje sobie wytłumaczyć, że nie jest na sprzedaż. Chłopak z rodzaju "jak nie drzwiami, to oknem" postanawia mimo wszystko zdobyć grata (ok, Mustang z 1969 to obiekt kultu w USA) i kradnie samochód, przy okazji zabijając bohaterowi piesia. Tej zniewagi nie mógł zostawić niepomszczonej. Wszak pseudonim Wicka - Baba Jaga zobowiązuje.

Ojciec Josefa, Viggo Tarasov (Michael Nyqvist), załamuje się na wieść o tym, co jego bezmózgi syn zrobił i komu. Co prawda zatrudnia armię ochroniarzy, ale bardziej w roli mięsa armatniego, niż w nadziei na prawdziwy ratunek dla siebie i syna. Daje też całkiem pokaźną sumkę za głowę Wicka, dzięki czemu możemy podziwiać znaną z Marvel. Agents of S.H.I.E.L.D. Adrianne Palicki w roli egzekutorki czy Willema Defoe w roli hire gun.

Oczywiście dalszy ciąg filmu to kroczenie Johna Wicka wśród zwłok jego wrogów i w zasadzie nie dzieje się nic innego, ale w sumie gdyby mi ktoś ukatrupił najpiękniejszego psiuta na świecie, zrobiłabym to samo. 

A więc jeśli jesteście w morderczym nastroju na snucie katastroficznych wizji - serdecznie polecam Johna Wicka.

Filmweb

Komentarze

  1. Dobry, ale przy Denzelu w The Equalizer wypada jak na załączonym plakacie- blado!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę porównywać, bo to nigdy nic dobrego ;) Ale relatywnie dobry, jak na Keanu, film :)

      Usuń
  2. Zapowiedziano już sequel... boję się co tym razem mu zabiją, bo jeśli będzie to pies, to jest to materiał dla towarzystwa opieki nad zwierzętami.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz