Drugie zakończenie - w oczekiwaniu na kolejne zakończenia

Cassandra Clare zamknęła trzecią z kolei trylogię - drugą z cyklu Dary anioła - powieścią Miasto niebiańskiego ognia

Mag, http://www.mag.com.pl/ksiazka/124

Sebastian Morgenstern zbiera armię, atakując Instytuty i przemieniając Nocnych Łowców w swoich wyznawców. Ci, którzy przetrwali, uciekają do Idrisu, który ma być dla nich bezpieczny. Nie wiedzą jednak, że Sebastian jest niepowstrzymany.

Zawarte przez Nocnych Łowców sojusze z Podziemnymi upadają. Lupus Praetoris zostają wymordowani, przedstawiciele Podziemnych - porwani. Atak na siedzibę Żelaznych Sióstr powoli uświadamia Nocnym Łowcom, z czym mają do czynienia - że zabijanie armii Sebastiana nie jest takie proste, gdy żołnierze mają twarze bliskich.

Jak zwykle dzielna ekipa młodych Nocnych rusza do walki. Nie mają pojęcia, co zastaną, gdy znajdą Sebastiana, ale są przekonani, że jeśli nie oni, to dorośli nie będą w stanie uratować świata. Nie tylko przez podejmowanie zachowawczych decyzji, ale i przez nieświadomość. Clary, Jace, Alec, Isabelle i Simon byli świadkami przemienienia Łowcy w Mrocznego, ale nikt im nie chce uwierzyć, że jest to tak straszne, jak opowiadają. No i mają zasadniczy atut - Clary, do której Sebastian ma ogromną słabość.

Niestety, Clare ma problem z kończeniem. Książka jest potężna (ma z 700 stron), ale nie wciąga jak poprzednie tomy. Czytałam ją ze dwa miesiące, a to jest wyczyn, bo 3/4 udało mi się łyknąć w ciągu jednej bezsennej nocy. Po prostu nie miałam ochoty sięgnąć po nią rano. Choć akcja płynie wartko i nawet nie ma zbyt wielu momentów, w których musiałam sobie powtarzać: "to dzieciaki, co ty byś zrobiła, mając siedemnaście lat"? 

Jest seks. Słowo seks pada nawet kilkakrotnie, ale jest scena seksu. Ok, dość uboga i dłużej się na nią nastawiałam, niż trwała, ale jest. Jak na autorkę, która wypłynęła na slashu - miałam nadzieję na nieco więcej.

Powieść obfituje w zwroty akcji. Na ostatnich stu stronach jest ich więcej na osobę niż w pozostałych kilku tomach. Dostaje się każdemu, najbardziej chyba dostaje Isabelle - rykoszetem. Ale każdy musi ponieść stratę, pogodzić się ze zmianami (niekoniecznie na lepsze). 

Z jednej strony powieść pokazuje mroczne strony każdego, że wystarczy drobiazg, aby uruchomić lawinę zła. Że zawsze znajdzie się kilku frajerów, żeby się przeciwstawić. Ale z drugiej strony pokazuje, że zło zwalcza się podstępem, a nie dobrem, że być innym jest naprawdę niefajne, bo nikt cię nie lubi i nigdzie nie pasujesz. 

No i na koniec coś, czego się nie spodziewałam - Magu, co ty robisz, dlaczego w tej książce są błędy i literówki??? Jace - trudne imię do odmiany, ale w większości przypadków szło dobrze. Ale nie zawsze. Są też problemy z gubieniem liter. Ogólnie - korekta i redakcja - wstyd!

Autorka nie składa pióra, przeciwnie, wikipedia wskazuje kolejne powieści osadzone (mniej lub bardziej) w znanym już uniwersum. I dobrze, Clare buduje ciekawe opowieści i panuje nad historiami (co pokazuje historia brata Zachariasza czy wyłonienie postaci Emmy) - ciekawe, czy pojawią si też w Polsce.


Komentarze

  1. "Książka jest potężna (ma z 700 stron), ale nie wciąga jak poprzednie tomy. Czytałam ją ze dwa miesiące (...) Po prostu nie miałam ochoty sięgnąć po nią rano". To jak dla mnie jest podsumowaniem. A co do redakcji i korekty - jak znam życie ;), to termin był jak przy 150-stronicowej książce... I pewnie dlatego. Bo nie wierzę w olewkę redaktorów/korektorów, ale pewnych rzeczy - np. czasu - nie da się przeskoczyć.

    Ale w ogóle wpis fajny i wolę jak piszesz o książkach, bo nawet jeśli nie czytałam, to - w przeciwieństwie do seriali - nie gubię się w terminologii. :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam do książki ambiwalentne uczucia, bo to naprawdę dobrze napisana powieść, spajająca i kończąca wątki. Problem w tym, ze poprzednie części miały efekt łał, a ta... niekoniecznie :) Ale jest znacznie lepsza od wielu innych młodzieżówek na rynku.

      A jeśli chodzi o korektę i redakcję - trzy osoby odpowiedzialne. W tym moja ulubienica, która najpierw puszczała blędy w Fabryce Słów, teraz puszcza tutaj. I naprawdę zdumiewa mnie, że wciąż ją trzymają.

      Usuń
    2. Co do redakcji i korekty: może nie puszcza, może je robi? :D

      Usuń

Prześlij komentarz