Czy Twoje ciało Ci pasuje?

Wczorajsza kolejna bezsenna noc pozwoliła mi na dokończenie piątego tomu heksalogii pióra Anety Jadowskiej - Egzorcyzmy Dory Wilk. Zaczęłam czytać tuż po wydaniu (czerwiec, lipiec?), ale nie była tak zła jak poprzednia część (http://limes30.blogspot.com/2014/07/nie-slinie-sie-do-dory-wilk.html), żeby móc ją wyszydzić, ale dobra też nie jest.

Fabryka Słów


W Toruniu pojawił się seryjny zabójca, który namierza młode kobiety. Bogna - patolog, która pracowała z Dorą, gdy ta była jeszcze policjantką, widzi na badanych zwłokach więcej niż inni koledzy i niż może uchwycić aparatem. Wzywa więc Dorę, która rozpoznaje demoniczne interwencje. Ktoś próbuje zaszczepić demoniczne dusze w młodych toruniankach (z zastanawiającym i niewyjasnionym pominięciem starych torunianek oraz młodych i starych torunian i młodych, średnich i starych napływowych). Śledztwo prowadzi Dorę do starego przyjaciela - Baala, a dalej - do kolejnej piwnicy, w której poznaje na własnej skórze, co przeżyły nieboszczki. Ale Dora nie miętka <!> - nie umiera tak szybko. Za to przybywa jej lokator - demon. Dziewczyna wpada na pomysł, że można byłoby się jednak pozbyć, bo zaczyna się robić ciasno pod kopułką. 
Pora na to, co dobre - cytaty:
Co oni mają do tej twarzy?
- Nie dziwię się, że cię wybrał. Masz coś więcej niż ładną buźkę. Wydaje ci się, że jesteś twarda, ale każdy ma swoją granicę, wiedźmo, a ja zamierzam odkryć twoją. Przygotuj się na ból, przy którym to, co właśnie przeżyłaś, było tylko zabawą (s. 93).

Nie jestem dziewicą! Nie jestem dziewicą!
I czy to zawsze musi być piwnica? Nienawidzę piwnic, z całego serca nie znoszę. Od bardzo dawna nic miłego mnie w piwnicy nie spotkało. Cholera, powinno się je wszystkie pozasypywać, pełne są tajnych laboratoriów psychopatycznych naukowców, ołtarzy ofiarnych używanych w zakazanych obrządkach, kazamatów, w których gniją ofiary szaleńców. Kilka butelek dobrego wina trzymanych tu i tam nie zmieni mojej bardzo złej opinii o piwnicach. Są dziełem szatana. Nie Lucyfera, jakiegoś innego, bardziej mrocznego, złowrogiego typka, który ma satysfakcję, gdy jakiś świr dręczy dziewicę. W moim przypadku to ostatnie jest, rzecz jasna, metaforą, ale nie bądźmy drobiazgowi. Zresztą gdybym nawet nią była, to by ich nie powstrzymało, przeciwnie, z radością zbrukaliby moją niewinność (s. 107).

Definicja dobrej zabawy
Podejrzewałam, że gospodyni Baala łatwiej przełknie zakrwawioną pościel i potencjalnego trupa w łóżku niż zarzygany dywan (s. 215).

Jestem taka odpowiedzialna i dzielna
Ty jesteś taka młoda, a bez mrugnięcia oka bierzesz na siebie odpowiedzialność za kolejne osoby, przyjmujesz pod skrzydła kolejne kaczuszki. Ile już ich masz? Oprócz mnie i Joshui?
Pomyślałam szybko. Dwa... nie, trzy wampiry, stado wilków, Nathaniel i dzieci, Witkacy, Katia, plus ci, którzy daliby sobie radę beze mnie, a i tak czuję, że muszę im pomóc... Luc, Baal, Leon, Katarzyna, Juliana, Jemioła... Wedle Fany na moją osobowość bardzo duży wpływ miała moja wilczyca, nawet przed ujawnieniem. Jestem alfą, ja - wiedźma, a nie tylko ona - moja wilczyca. Mam przymus ochrony tych, których uważa za swoją watahę. Ponad rok temu uważałam się za samotnego wilka (nie wiedząc, że faktycznie jestem wilkiem - wtedy to była wyłącznie figura stylistyczna), teraz miałam watahę, stado, na które składały się nie tylko wilki z Trójprzymierza, ale szereg ludzi, których kochałam, którzy byli dla mnie ważni, dla których byłam gotowa ryzykować życie, dla których mogłam umrzeć.
- Sporo - szepnęłam cicho (s. 380-381).

Pojazd studencki
- Gdyby nie ojciec... byłbym teraz na studiach, może miałbym przed sobą jakąś przyszłość, może żadną, ale nie miałbym przed sobą takich wyborów... Sprzedał mnie, jakbym nic nie znaczył... - jego głos zamierał chwilami, stawał się tak cichy, że ledwie słyszałam, co mówi - chcę, żeby zapłacił... Jeśli się nie uda, jeśli nie przeżyję wszczepienia... - Palce ocalałej ręki zacisnął mi na dłoni. Skórę miał zimną i wilgotną od potu, wpił paznokcie w moje ciało i z całą stanowczością, jaką miał, zażądał: - Obiecaj mi, że znajdziesz go i zemścisz się za to, że przehandlował moją duszę, jakbym był nikim, jakbym nie był nic wart (s. 452).

Uwagi na marginesie: Nie wiem, kto wmówił studentom, że studia są wartością. Nie każdy też czytał felietony Łopatkowej w "Zwierciadle", więc nie znał opcji wychowywania dzieci w miłości. Jednak to dziwna metoda poruszania kwestii wychowawczych.

Ach, serce bojaźliwe
- Mam ochotę rozszarpać cię na strzępy, zjeść twoje serce, wciąż bojące <!> i ciepłe, a po wszystkim zapomnieć, że kiedykolwiek żyłaś - warknął (s. 497).
No i najlepsze na koniec - piękne ciało
Nawet gdybym uznała, że potrafię dzielić ciało z całą tą hałastrą (mało prawdopodobne), bestia nie zdoła powstrzymać zmian w kodzie genetycznym, które są automatyczne i za jakiś czas bez wątpienia by się rozpoczęły. Stałabym się taka jak oni, żeńska (o ile wciąż byłabym kobietą) wersja Hulka <to się nazywa She-Hulk> z oleistymi mazami na cały ciele. Może to próżność, ale o wiele bardziej wolę swoje obecne, kształtne i wygodne ciało (s. 454).


Ach - na bogów korekty - Luc ->Lukiem!!! 
Podsumowując - dobre kawałki już dla Was wybrałam. Tylko dla twardych.

Komentarze