Jak wykorzystać dziecko - manual

Znam kung-fu.



Dawca pamięci to historia Jonasa (Brendon Thwaites), nastolatka, który stoi u progu dorosłości. Przejmuje się, bo ma poznać swoje przeznaczenie - starsi, którzy zarządzają osiedlem, mają mu przydzielić przyszły zawód. O ile jest w stanie przewidzieć, jakie przydziały dostaną jego znajomi, zdradzający talenty bądź zainteresowania w konkretnych dziedzinach, o sobie nie jest w stanie tego powiedzieć. jakież jest zaskoczenie (ojej), gdy na wielkiej uroczystości otrzymuje przydział biorcy pamięci - to oczywiście ogromny zaszczyt i przywilej. Ma się kształcić u obecnego biorcy (Jeff Bridges), który pragnie już odpoczynku.

Jak każdy rówieśnik, Jonas dostaje listę niezbędnych rzeczy do nauki. Jakieś jest jego zdumienie, gdy okazuje się, że dostaje pozwolenie swego mentora na to, by kłamać, wypytywać ludzi o dowolne sprawy i być nieuprzejmym. Jest to sprzeczne ze wszystkim, czego Jonas został w życiu nauczony. A jego szkolenie odbywa się w siedzibie mentora - domu na urwisku. Pierwsze, co zaskakuje chłopaka to książki - jedyne dozwolone w osiedlu to informacje o osiedlu. Natomiast biorca miał ich gazyliony, które oczywiście kazał młodemu czytać. Ponadto - przekazywał swojemu podopiecznemu wiedzę sprzed początku ich osiedla, sprzed pokoleń, sprzed przemian, które przeszło społeczeństwo. Albowiem świat, w którym żyje Jonas jest inny - regulacja pogody powoduje, że nigdy nie ma zmian atmosferycznych, krajobraz jest płaski jak deska (przynajmniej ten, znany bohaterom), bo pagórki przeszkadzały jeździć ciężarówkom z żywnością. powody tych przemian zostały tak przedstawione, że wyszłam z kina z przekonaniem, że głoduję, bo jest śnieg.

Rola biorcy pamięci nie jest jasna. Starszy biorca nazywa siebie dawcą - wszak oddaje swoje zasoby pamięci.




Zapytany, kim w zasadzie jest, odpowiada, że doradza starszym. Jednak w czasie filmu został przez starszyznę tylekroć skarcony, że można przypuszczać, że nie wykonywał swoich obowiązków najlepiej.


Jest też rodzina Jonasa - matka (Katie Holmes), która udaje, że z synem wszystko jest w porządku i wystarczy go porządnie skarcić, by wrócił na dawne tory. Ojciec (Aleksander Skargård - deamn you, dziwaczne literki) jest opiekunem noworodków. Z jednej strony jest słodką pierdołą (gdzie się podział mroczny urok Erica z True Blood???), ciumkającą do dzieci, z drugiej - bezlitosnym mordercą, który odbiera życie, jeśli nie przybywa ci wystarczająco wagi. Wrzucenie ciała do zsypu to według niego taka norma. Zmiana nomenklatury powoduje, że śmierć nie jest przerażająca, a zwolnienie to tylko przejście w inny stan. Siostra jest nijaka i w zasadzie jest z przydziału. Jak wszystkie dzieci w osiedlu.

No właśnie, cała ta dramatyczna historia zmienia się, gdy Jonas zaczyna Widzieć. Cudze wspomnienia robią takie spustoszenia, że postanawia zmienić cały ustrój. Aby tego dokonać, porywa dziecko i ucieka na pustynię. Ma zamiar uwolnić wspomnienia, przy czym zostawia dawcę pamięci w osiedlu, żeby pomógł wszystkim, gdy odzyskają pamięć. Szkoda, że nie przemyśleli, jak miałby to zrobić, skoro przekazał wszystkie wspomnienia młodemu i sam już ich nie ma. Ale są to szczegóły, nad którymi żaden szanujący się dwunastolatek nie będzie się rozwodził, to i ja nie będę. Aby powstrzymać Jonasa, starszyzna (ok, niech będzie - Meryl Streep) wysyła zespół trooperów. I teraz, niech mi ktoś wyjaśni, po co zespół trooperów w osiedlu, gdzie nigdy nie było śladów przemocy, a wszyscy są grzeczni i przepraszają się, że za często przepraszają? Być może został powołany dziesięć lat wcześniej, gdy zdarzyły się Rzeczy, o których wszyscy milczą. Ale drugie pytanie brzmi, po co na popierdkach (bo troopersi jeżdżą na jakich motorowerach) troopersów trzymadło na koszyk z niemowlakiem???

Próbowałam przed obejrzeniem przeczytać książkę. Inaczej - pozwalałam ją czytać Jackowi Kissowi (drażni mnie, odkąd kojarzy mi się z narratorem Traktatu o łuskaniu fasoli). Najistotniejszą różnicą jest wiek - w książce bohater jest dwunastolatkiem. Jego naiwne spostrzeżenia mnie tam tak nie rażą. W sumie w filmie Jonas nie ma żadnych spostrzeżeń, więc czepiam się. Natomiast cała akcja z przywracaniem pamięci społecznej w filmie jest tak od czapy, że szkoda gadać. Deus ex machina - ratujemy świat, który tego nie chce.

Czy film powiela schemat Equilibrium? Poniekąd -  zasadnicze zręby fabularne są podobne, tutaj mamy pokazane z perspektywy dziecka. Jednak w Equilibrium dziecko było jakieś strawniejsze. Natomiast schemat przekazywania pamięci był jak z Matriksa. Wgram sobie wspomnienia i mam.

Powinnam też zrobić cykl o postaciach filmowych, które podobno są ważne dla filmu, ale mnie one nie obchodzą. Dzisiaj w cyklu superistotna dziewczyna, która nic nie robi i nie wnosi niczego do fabuły: Fiona (Odeya Rush).

Na pocieszenie: Aleksander Skargård. Widok tulącego dziecko - rozmaślił mnie na amen.




P.S. Mój mąż twierdzi, że film gorszy od Watchmen. Przesadza.

Komentarze

  1. Nie ma nawet porównania między Watchmen a Giverem, pierwszy jest świetny i ma fabułę, drugi udaje, że ją ma ;p ale skupiając się na temacie - są gorsze filmy, pewnie nawet sporo, ale po wyjściu z kina jakoś nie mogłem sobie żadnego przypomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  2. znowu..nie oglądałem, ale porównanie Watchmen z Giverem? WTF? Chyba różne tematycznie filmy..no i Watchmen był AWESOME!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozumiem, co piszesz. Znaczy znam słowa, ale w tym nie ma sensu! Watchmen to symbol złego filmu :D

      Usuń
    2. W końcu oglądnąłem. Nie taki zły, ba nawet mi się podobał :) Końcówka zjebana, ale tak już bywa ;)
      peace

      Usuń
  3. Wiecznym symbolem złego filmu była, jest i będzie Kristen Stewart!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ona jest tylko złą aktorką, nawet nie symbolem ;) Natomiast aktorów, którzy przepowiadają zły film jest więcej, tylko niektórzy to robią z większym wdziękiem ;)

      Usuń

Prześlij komentarz