Skąd się bierze trzeci klucz i do czego służy?

Oczywiście do rozrywki. Mam na myśli kolejny kryminał Jo Nesbo, pt. Trzeci klucz. W kontynuacji przygód dzielnego Harry'ego Hole (wciąż mnie boli, że brak mi na to wzoru odmiany!!!) rozwiązuje on zagadkę morderstwa podczas napadu na bank. Złodziej daje dyrektorowi banku 25 sekund na otwarcie sejfu, po tym czasie zabija pracownicę banku. Jednak coś w tej historii nie daje Harry'emu spokoju. Z pomocą koleżanki o nadmiernie przerośniętej części mózgu odpowiedzialnej za rozpoznawanie rysów twarzy (gyrus fusiformis  - nazwa ta jest w powieści powtórzona wielokrotnie, aby czytelnik mógł się z nią oswoić. Wszak po łacinie nawet kloaka brzmi uczenie) stara się ustalić, kim jest napastnik i dlaczego postanowił zabić kobietę, choć nie musiał tego robić.
Jednocześnie jego dziewczyna, Rakel, walczy w Rosji ze swoim byłym mężem o opiekę nad synem. I co gorsza, przegrywa.

Natomiast w Norwegii popełnia samobójstwo była dziewczyna Hole'ego. Żeby skomplikować sprawę jeszcze bardziej - zrobiła to zaraz po jego wyjściu z mieszkania, którego całkowicie nie pamięta. Jako alkoholik z problemem trzeźwości, chętnie zapomina o realnym świecie i z radością kąpie się w alkoholowej niepamięci. Teraz, gdy przydałaby mu się pamięć wydarzeń z tamtej nocy, ma całkowitą pomroczność jasną, nie ma za to telefonu, który prawdopodobnie zgubił tuż przed samobójstwem.

Uważam, że to, obok Karaluchów, druga najlepsza książka Nesbo. Miałabym problem, by wybrać, która mi się bardziej podobała. Nie ma tam żadnych przestojów, nie ma dłużyzn, jest napięcie, akcja i więcej akcji. Bohater nawet jeśli pije, to w wyższym celu. Jeśli się sprzeniewierza prawu, to ma to głęboki cel. Poza tym bohater jest krwistym, fajnym facetem. Co odróżnia Nesbo od innych twórców skandynawskich i nie tylko (szczególnie mam tu na myśli poczytne amerykańskie autorki), to fakt, że jego książki nie kończą się na początku. Plot twistów w tej powieści nie zliczę. Wiem tylko, że moja pierwsza koncepcja upadła w 3/4 książki, gdy okazało się, że tak bardzo nie jest tak, jak sądziłam ja, bohater i większość czytelników. Ostatecznie okazało się, że przynajmniej w jednej sprawie udało mi się od początku celować w sprawcę, co nie zmienia faktu, że autor do końca podważał moje przypuszczenia. 

O ile nie jestem fanką kryminałów skandynawskich, o tyle Nesbo już pragnę czytać następnego. 
Cóż więcej pisać - polecam.

Komentarze