Ludzie z syndromem M

Mutanci są zagrożeniem dla ludzi. Tak przynajmniej twierdzi doktor Trask (Peter Dinklage), proponując rządowi zestaw lśniących Sentineli - robotów, których celem jest zwalczanie X-Menów.





Jedynym sposobem na pokonanie Sentineli jest cofnięcie Bishopa (Omar Sy) z pomocą Kitty Pryde (Ellen Page) o kilka dni, by ostrzegł Mutanty i dał im czas na ewakuację. Dzięki temu są w stanie przetrwać najazd Sentineli, mających możliwość przystosowywania się do każdej mocy i odpowiedzenia kontratakiem. 

Profesor X (Patrick Stewart) oraz Magneto (Ian McKellan) wpadają na genialny pomysł, dzięki któremu mogą powstrzymać eskalację przemocy wobec Mutantów. Otóż zamierzają się przenieść do lat 70. i powstrzymać ich twórcę. Jest tylko jeden mały problem - żaden z nich nie przeżyje podróży do swojego ciała sprzed kilkudziesięciu lat. Jedynym wyjściem jest wysłanie osoby, która się zregeneruje i nie może umrzeć. Tak, Wolverine (Hugh Jackman), najbardziej zgryźliwy i antypatyczny mutant, jakiego świat nosił, musi przekonać młodego Charlesa Xaviera (James McAvoy), że świat nadaje się do uratowania i warto dla niego ryzykować. 
Wraca do czasów zaraz po wydarzeniach na Kubie, odnajduje zrujnowaną rezydencję profesora X, który pije na umór. Opiekuje się nim Hank (Nicholas Hoult), podczas gdy Raven (Jennifer Lawrance) wyjechała do Wietnamu, a reszta Mutantów się rozproszyła. Zmiana przyszłości  staje pod ogromnym znakiem zapytania. 

Film pokazuje dwie płaszczyzny czasowe - łączy filmy sprzed X-Men: First Class  z rebootem i robi w to sposób spójny, pomysłowy i dobry. W zasadzie tylko jedna rzecz wzbudziła moje zdziwienie.

S

P

O

 I

L

E

R

Dlaczego Erik postanowił zastrzelić Mystique. Każdy debil domyśliłby się, że przecież zostaną po tym ślady - krew, zwłoki, cokolwiek, dzięki czemu Traskowi będzie łatwiej dopracować Sentinele. Mój mąż twierdzi, ze to była spontaniczna akcja, ja uważam, że to zaplanował. Niemniej wyszło jak zwykle. 

K

O

N

I

E

C



 S

P

O

I

L

E

R

A



Podsumowując, muszę przyznać, że podobała mi się koncepcja cofnięcia w czasie i próba zbudowania nowej przyszłości. A co przyniosła ta przyszłość? To warto sprawdzić.

Oczywiście po napisach jest scena końcowa.




Komentarze

  1. Ten film to taki jeden wielki origin dla kolejnych filmów o X-menach i to fajnie, że twórcom się chciało i że przy okazji ;) zrobili całkiem fajny film. To na pewno trudniejsze niż zwykły reset. First Class osobiście wciąż są dla mnie numerem jeden, choć to kwestia gustu. Tutaj na pewno jest więcej, głośniej i bardziej spektakularnie. Mocną stroną filmu jest kontynuacja ideologicznego konfliktu między Xavierem, a Magneto, choć obaj może ze względu na większy tłok na ekranie (Logan) wydają mi się mniej charyzmatyczni niż we First Class. Bardzo polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba nie wyszedłby zwykły reset, jeśli wzięli tych samych aktorów. Z drugiej strony - nie wyobrażam sobie w roli Wolverine'a innego aktora. To byłoby jak świętokradztwo!
    Tłok na ekranie w roli Logana? Wszyscy wiedzą, że trójka to już tłum ;) No i trochę nie mogą być tak charyzmatyczni, przecież gra ich czterech aktorów! Inne relacje między starszymi (ach ta przyjazna pełnia akceptacji), inne u młodszych (angst!!!) ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz