Kombinuj, dziewczyno!

Aby odpowiednio uczcić 4 maja, postanowiłam upiec wreszcie sernik nowojorski. Ok, wiem, że szał na nie był ponad rok temu, ale ja zawsze mam opóźnienie.

Czego potrzeba do zrobienia tego ciasta?
Cierpliwości!

Teoria mówi, że powinnam przygotować:
* 300 g herbatników (u mnie - biedronkowe herbatniki z pełnego ziarna)
*180 g roztopionego masła
* 5 opakowań serka philadelphia
* 6 jajek
* 5 żółtek
* 260 g cukru
* sok z 0,5 cytryny
* 0,5 litra kwaśnej śmietany (u mnie 12%)
* 50 g cukru pudru

Do tego - tortownica, uszczelniona srebrną folią spożywczą i duże naczynie, do którego tę uszczelnioną tortownicę włożymy, a do naczynia wlejemy wodę. Tak, sernik nowojorski piecze się w kąpieli wodnej.

Zaczynamy:

1) Rozpuszczamy masło.


2) Miażdżymy herbatniki na drobiazgi (w przepisie było - na piasek; w przepisie też było: zmiksuj. Ja nie miałam czym, więc jak widać na zdjęciu - kombinowałam). Po zmieszaniu masła z piaskiem, wykładamy dno uszczelnionej tortownicy i ładujemy do lodówki. Po co? Nie wiem.


3) Wrzucamy do michy pozostałe składniki.



4) Odkrywamy, że mąż miał plan dodania ciastu specyficznego posmaku. Na szczęście wprawne oko PPD  wykryło sabotaż!



5) Przestań robić zdjęcia, ratuj ciasto!!!
Bo przecież mam za mało sera (a jest 1 maja, nie dokupię), muszę ująć jajek, cukru, tylko soku zapomniałam ująć, ale oj tam, oj tam. Na wyjściu ciasto było tak rzadkie, że jego szanse na ścięcie oceniłam na minimalne. Dosypywałam zatem kaszy manny (syp, syp, syp), żeby ratować masę serową. Gdy uznałam, że i tak nic dobrego z tego nie wyjdzie, wylałam masę na zmarznięty spod, wstawiłam do dużej blachy, wstawiłam do piekarnika. Zapomniałam nakryć wierzch - ma być biały, u mnie się przybrązowił, ale nie było tragicznie. 
Przepis mówił, by piec 70 minut. Po tym czasie trzeba wyjąć ciasto, wystudzić. Tak uczyniłam, w tym czasie zmiksowałam kwaśną śmietanę z cukrem pudrem. Przepis mówi, że po wylaniu tej masy na ciasto, powinno się to wszystko piec przez 10 minut. Nie wiem, po co, bo szanse na upieczenie śmietany z cukrem są zerowe, ale nie kłócę się z przepisem. Po ostudzeniu calość trafiła na noc do lodówki.

6) Test smaku wypadł, o dziwo, pozytywnie.



Swoją drogą, kto z Was robił sernik nowojorski i może powiedzieć, jak wygląda masa serowa przed upieczeniem?



Komentarze

  1. Uwielbiam Twoje kuchenne wpisy, ale dzisiaj się zagubiłam. Miała być kąpiel wodna! I na czym polegał sabotaż męża? I jakoś dużo tych jaj, nie? Ogólnie dosyć drogie mi to ciasto wygląda... ale chętnie wpadnę i spróbuję kawałek, czy warto inwestować. :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Było w kąpieli wodnej - po to się wkłada tortownicę do większego naczynia wypełnionego wodą.
    Mąż kupił jeden serek o smaku szczypiorku! Jajek dużo, ale... z białek zrobiłam bezy. Dziewiąte podejście zakończyło się sukcesem, ale nie zdążyłam zrobić zdjęć, nim zniknęły w brzuszku ;)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz