Inni pisani szkarlatem

Anne Bishop, znana autorka paranormali, popełniła kolejne dzieło. Powieścią Pisane szkarłatem zapoczątkowała kolejną serię - Inni.





Inni są pierwszymi mieszkańcami, terra indigena. Nauczyli się przyjmować ludzki kształt, ale nie są ludźmi. Potrafią przyjmować kształty zwierząt, ale są od nich znacznie bardziej pierwotne. Zarządzają wszystkimi zasobami - wodą, energią, ziemią, ale pozwalają ludziom żyć. Niektórym. Czasami. Bo generalnie ludzie dla Innych są mięsem. 

Meg uciekła z ośrodka, w którym ją przetrzymywano. Normalnie nigdy nie weszłaby na teren Innych, ale ten Dziedziniec był przyjazny dla ludzi - w sklepach mogli kupować, ponadto akurat szukali łącznika do spraw z ludźmi. Dla dziewczyny to wymarzona okazja, by choć na chwilę się ogrzać. Wszak uciekła w środku zimy, a do dyspozycji miała jedynie cienkie ubranie. 

Zdobycie zaufania mieszkańców nie było łatwe, ale postanowili dać jej kredyt zaufania i powierzyć stanowisko łącznika. Choćby dlatego, że poczta, której przyjmowanie było jednym z obowiązków, przestała przychodzić już dawno. Żaden kurier nie chciał mieć do czynienia z Innymi, szczególnie na ich terenie.  A wilki, sowy, sroki i niedźwiedzie to tylko forpoczty stworzeń, które można spotkać.

Tradycyjnie trudno powiedzieć, żeby powieści Anne Bishop ujmowały jakiś dramatyczny problem. Na pewno jest coś o dobroci, immoralności, tożsamości, ale nie jest to żadna głęboka treść. Raczej dopatruję się tu funkcji ludycznej i tego będę się trzymała. Ponieważ Bishop ukazuje swoją wersję wampirów, wilkołaków i inno-łaków, trzeba się uzbroić w cierpliwość. Niemniej czytało się nieźle, choć książka rozkręcała się dłużej niż Efemera.

Nie ma co się czarować, jest to raczej cykl tak zły, że aż dobry. Dlatego trochę nie mogę się doczekać kolejnej części!

Komentarze