Kapitan Ameryka

Zbieram się do tego wpisu jak pies do jeża. Tyle recenzji widziałam i żadna nie oddała moich spostrzeżeń na temat tej produkcji.

Zacznę od tego, że Disney, który wykupił Marvela, umie robić filmy. Po wielokroć to udowodnił wcześniej, teraz to już wisienka na torcie.

Fabuła kontynuuje wątki z pierwszej części Kapitana Ameryki z uwzglednieniem filmów w uniwersum Marvela, które pojawiły się po niej. Steve Rogers (Chris Evans) próbuje żyć normalnie, na tyle, na ile pozwalają mu siły, S.H.I.E.L.D., zagubienie w świecie i dawne przyzwyczajenia. Wykonuje też randomowe zadania dla S.H.I.E.L.D. i próbuje unikać randek, na które namawia go Black Widow (Scarlett Johansson) podczas kopania tyłków wrogom. To się nazywa multitasking :)
Jednocześnie jednak mierzy się z własną legendą. Jest jedną z nielicznych osób, które przeżyły własną śmierć i mają muzeum za życia. W takim stanie ducha będąc, znajduje w swoim mieszkaniu rannego Fury'ego (Samuel L. Jackson). Okazuje się, że istnienie S.H.I.E.L.D. jest zagrożone i jedynie dream team Kapitan Ameryka&Black Widow są w stanie z tym walczyć.

Chciałabym tylko, żeby serial, który jest teraz emitowany, bardziej nawiązywał do wydarzeń, które zostały przedstawione w filmie.

Film mi się bardzo podobał - spójność fabuły, przemyślani bohaterowie, wszystko co najlepsze w komiksach, porządny bad guy i twardy villain powodują, że dużo się dzieje na ekranie, widz odkrywa świat wraz z bohaterem, jak to w dobrym kryminale być powinno.

Źródło: tapeciarnia.pl

Nie mogę się jednak zgodzić z wieloma recenzjami, mówiącymi że jest to zwykła rozpierducha i bohaterskie wyczyny są niepotrzebne. Bynajmniej, wydaje mi się, że jest to właśnie ten moment, który buduje bohatera (w tym przypadku Kapitana Amerykę), który z przebrzmiałej legendy, stworzonej w próbówce, staje się świadomym bojownikiem o wartości, które są mu bliskie. 

Jeśli jeszcze nie widzieliście, to serdecznie polecam, a tymczasem czekam na nowych X-Menów.

Komentarze

  1. Bardzo lubię Twoje wpisy. Pokazują mi, jak mało jeszcze świata znam... a seriali to już w ogóle. Dzięki Tobie mogę to nadrobić. :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz