Tego po prostu sobie nie rób

Dzisiaj rano postanowiłam zobaczyć film, którego nigdy do tej pory nie widziałam w całości. Jest kilka filmów, m.in. legendarna Tożsamość Bourne'a z Richardem Chamberleinem, które chciałam zobaczyć, ale długo nie było mi dane. Tożsamość przed każdymi świętami brat obiecywał wypożyczyć na VHS, nigdy tego nie zrobił, aż po kilku latach puścili w święta na jednym z nielicznych naonczas kanałów telewizji naziemnej. Ponieważ czytałam książki, piękny Richard w doskonałej roli był dla mnie objawieniem.
Niestety, ze Stowarzyszeniem umarłych poetów był inaczej. Oczywiście przeczytałam książkę, była dla mnie zupełnie niesamowita, marzyłam o obejrzeniu filmu i gdy go wreszcie puścili w telewizji o jakiejś barbarzyńskiej porze, okazało się, że antena nie wytrzymała napięcia i było widać przekaz z kosmosu i nieliczne sceny. Potem na długo zapomniałam o książce i filmie, aż kilka dni temu przeglądałam profil Josha Charlesa na filmwebie i okazało się, ze grał jednego z uczniów. Trzecim bodźcem była intelektualna wymiana zdań (nie nazywajmy tego kłótnią) z Boromirem, który oskarżył Keatinga o złe rzeczy. To mi się nie spodobało, gdyż zawsze marzyłam o inspirującym nauczycielu i, co gorsza, miałam jedną. Prawdopodobnie przez nią zostałam polonistką i nikt nie wie, po co :)

filmweb.pl
Już nawet nie chodzi o to, kto był winien śmierci. Zimny chów bydła przy tym, co jest pokazane w filmie, to pełna ciepła i miłości pedagogika stosowana. I gdy się zjawia nauczyciel z pasją, myślący i uczący myśleć (zamiast wkuwać), to oczywiście że porywa młode serca i umysły. Każdy stoi przed wyborem: to, co ciekawe vs. to, co pożyteczne. 
No ale zafundowałam sobie pierwszą śmierć na śniadanie. A za oknem deszcz pada, deszcz pada... 

Ale to nie koniec. Przecież miałam też do obejrzenia ostatni odcinek Dollhouse. Fran Kranz przeszedł samego siebie w tym odcinku. Piękny był, ale nie obeszło się bez kolejnej śmierci. No nie wiem, powinnam oglądać więcej bajek Disneya, czy jak? 

Na koniec nasłuchałam się piosenek Matta Cardle'a i mogę spokojnie kontemplować sufit do końca świata.



Komentarze