Rolada czekoladowa

Wczoraj mąż zarządził robienie sushi. Ponieważ sam się zajął przygotowaniami, skorzystałam z kawałka wolnej kuchni i postanowiłam wypróbować przepis na roladę czekoladową. Najpierw oddzieliłam żółtka od białek z czterech jaj.

W tle produkty do sushi - sos sojowy zawsze na propsie.

Potem ubiłam pianę na sztywno i powoli dodałam 100 gram cukru. Myślę teraz, że pewnie słodzenie miodem lub brązowym cukrem byłoby zdrowsze, ale ustalmy - nie jadłam słodyczy od tygodnia!



Do cukrowej piany dodawałam po kolei żółtka, wciąż miksując.





Do tego dodałam 100 gram mąki, cztery łyżki kakao, pół startej tabliczki gorzkiej czekolady, paczkę (16 gram) cukru waniliowego i 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia. Całość przesiałam przez sitko i wolno mieszałam łyżką, żeby nie zrobił się kluch.


Wymieszawszy, wylałam na prostokątną blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia. Oczywiście byłam sprytna i zabezpieczyłam też boki blaszki, smarując je margaryną i wysypując bułką tartą. Bardzo ułatwia wyjmowanie ciasta.


Piekłam ok. 15 minut.


Gdy ciasto się upiekłszy, wyjęłam je na papierowy ręcznik (PPD by powiedziała - upewnij się, że może mieć kontakt z żywnością. Upewniłam się, mógł), zdjęłam z wierzchu papier do pieczenia i natychmiast zwinęłam w rulonik.



W tej pozycji stygło, a ja robiłam krem: zmiksowałam serek mascarpone i pięć łyżek nutelli. Gdy ciasto wystygło (more or less), wyprostowałam je (na ile się dało), posmarowałam kremem i zwinęłam na powrót w rulonik (jak widać na zdjęciu, wcześniej usunęłam ręcznik).


Aby ukryć pęknięcia lub niedoskonałości od zerwanego papieru, można pokryć ciasto polewą czekoladową (100 gram czekolady rozpuszczonej w kąpieli wodnej), nie zdecydowałam się na to, bo dla mnie już wystarczająco czekoladowe było ciasto.

Po zwinięciu należy włożyć je do lodówki i poczekać, aż krem się zetnie - wówczas łatwiej się kroi.



Komentarze