Ramiona trójkąta równobocznego

- Jest pani zabawną istotą - stwierdził. - Powiedziałbym, że wiem, co ci dwaj chłopcy w pani widzą, ale... - Wzruszył ramionami. Jego żółty szlafrok był rozdarty i poplamiony krwią. - Nigdy nie rozumiałem kobiet.
 - A co jest w nich tajemniczego?
- Przede wszystkim sens ich istnienia*.



Zwieńczenie trylogii Diabelskie maszyny jest bardzo przewrotne, czego można się spodziewać po zakończeniu drugiego tomu. Pierwsze wow: Will nie był przeklęty. Drugie wow: nie zdążył o tym powiedzieć Tessie, ponieważ ta zdążyła się zaręczyć z Jemem. Trzecie wow: ale to nic, prawdopodobnie wszystkich bardziej zaskoczyła siostra Willa, która ni z tego, ni z owego pojawiła się w Instytucie, oznajmiając, że jej pragnieniem jest zostanie Nocnym Łowcą. 

W świecie Nefilim krąży legenda o demonicznej ospie. Okazuje się, że w każdej tkwi ziarno prawdy, a młodzi łowcy dowiadują się o tym, gdy Benedict Lightwood zmienia się w wielkiego robala. A zatem cały świat chorób wenerycznych przed Wami ;)
Jego synowie, odpowiedzialni także za uśmiercenie ojca-czerwia, znajdują schronienie w Instytucie. Charlotte lubi zresztą przygarniać bezdomnych i ufać im bez zastrzeżeń. Być może tym właśnie zdobywa ich dozgonną przyjaźń. Jedyna osoba, która nie ufa Charlotte, to oczywiście Konsul. Wcześniej sam ją popierał i wskazał jako godną następczynię ojca na stanowisku szefowej Instytutu, tymczasem szuka wszelkich potknięć. Werbuje do tego braci Lightwoodów, aby pisali raporty na temat złych nawyków ich opiekunki. Oni starają się z całych sił oczerniać Charlotte w swoich listach do Konsula.

Mortmain wierzy, że Tessa pomoże mu połączyć armię diabelskich maszyn z demoniczną mocą. Dziewczyna po śmierci brata nie ma już nikogo poza narzeczonym. Ten zaś postanawia żyć dla niej jak najpełniej (choć dla niego oznacza to także, że będzie żył krócej). Niestety, na czarnym rynku nie ma w ogóle narkotyku, który jest Jamesowi potrzebny do życia. Kontrolę nad zapasami przejął Mortmain, sądząc, że w ten sposób zmusi Łowców do współpracy. Jednak decyzja Jema w tej sprawie jest kolejnym zaskoczeniem.

Dochodzi do ostatecznego starcia z Mortmainem. Jego maszyny sieją śmierć i zniszczenie. Zakończenie tego starcia, choć przewidywalne, przynosi kilka niespodzianek, których się nie spodziewałam. Jednak nie jest to koniec historii, wszak nie o wielkiego złego chodziło w całej opowieści. Jednej rzeczy tylko żałuję - że autorka nie skończyła o jeden rozdział wcześniej. Ale widać zdecydowała się na populistyczne zagranie, które z jednej strony - spodoba się czytelnikom; z drugiej strony - pozostawiło u mnie smutek i ślad niesmaku. Dlatego nie polecam ostatniego rozdziału wrażliwcom.


_________________
* C. Clare, Mechaniczna księżniczka, wyd. Mag, Warszawa 2013, s. 118.

Komentarze