Grochówka

Zaprawdę powiadam Wam, nie ma to jak machnąć od rana partię rzęs, a potem zająć się grochówką. Bo mąż lubi ;)

W gruncie rzeczy jestem ch*jową panią domu, w związku z tym w zupie w zasadzie tylko groch nie jest z torebki. A nie, jest z torebki. Ale był cały.

No dobra, potrzebujemy:

1) warzyw i wędzonki do sporządzenia rosołu/wywaru - groch z wody smakuje tak sobie, groch w rosole smakuje jak grochówka. Nigdy teg nie zrozumiem, ale się z tym pogodziłam. Rosół zrobiłam z dwóch kostek rosołowych, reszta tylko udaje, że go robi.



2) Ziemniaków. Ziemniaki, gdy już się rozpadną, robią pyszną gęstość :)


3) Grochu. Takiego do szybkiego gotowania.


4) Opcjonalnie - fantastycznego fartucha :)


Gotuję groch osobno, aż się rozgotuje. Potem dodaję do rosołu z warzywami i ziołami do smaku (u mnie sól, pieprz ziołowy, listek laurowy, ziele angielskie i duuużo majeranku). Mieszamy i jemy:


Smacznego :)




Komentarze

  1. Bardzo fajny pomysł. Spróbuję powtórzyć Twój wyczyn, chociaż z pewnością nie machnę rzęs... ;)

    ~` Aka

    OdpowiedzUsuń
  2. Rzęsami - owszem. Rzęs - nie umiem. ;) Może chociaż grochówka mi wyjdzie... :D

    OdpowiedzUsuń
  3. A wiesz, że dzisiaj, po raz kolejny szukając latareczki, znalazłam sztuczne rzęsy? :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz