Na zakręcie

Kawałek prywaty.

We wrześniu straciłam pracę i nie ukrywam, że się tym przejęłam. Co prawda spodziewałam się tego, więc już od czerwca dość intensywnie szukałam nowego zajęcia, niestety - bezskutecznie. Dałam sobie czas na poszukiwania do końca roku, koniec roku minął i nagle zaczęło mi być pilno do znalezienia swojej drogi. Jak zapewne wiecie, im bardziej się na coś napinamy, tym gorsze efekty, frustracje i ogólna kaka demona.

W tym czasie oczywiście okazało się, że otaczają mnie wspaniali ludzie, którzy  mi podsyłają oferty pracy, pytają swoich znajomych, a jeśli nie są w stanie pomóc praktycznie, to przynajmniej wesprą dobrym słowem, pozytywnymi emocjami i energią, co jest dla mnie ogromnie cenne i bardzo to doceniam, choć zapewne każdemu z osobna nie będę w stanie się odwdzięczyć, to mam nadzieję, że te osoby wiedzą, że bardzo mi pomogły <3

Zawsze uważałam (i nikt mnie z błędu nie wyprowadził), że mogę wykonywać tylko pracę biurową. Trochę było w tym racji (i jest), ponieważ nie miałam pomysłu na inną siebie. Zanim mój blog zacznie zarabiać kokosy ;) muszę mieć inne źródło utrzymania. I dość przypadkowa wizyta u kosmetyczki uświadomiła mi, że jestem dobra nie tylko w parzeniu doskonałej kawy oraz robieniu kserówek na akord. W ten sposób zapisałam się na kurs dotyczący paznokci i poważnie rozważam rozwijanie się w tym kierunku, ponieważ okazało się, że jestem niezła w tej dziedzinie. Nie zamierzam porzucać szukania pracy na etat, ale cieszę się ze swojego odkrycia, że nie samymi biurami rynek pracy stoi.

Jeśli zakładaliście swoją działalność i możecie się podzielić swoimi doświadczeniami, będę wdzięczna za wszelkie porady. A tymczasem idę robić kosztorys!

Komentarze