Czarne ciasto a'la biszkopt

Smażysz naleśniki i nudzi Ci się?



Z całą serdecznością przestrzegam przed urozmaicaniem sobie czasu w taki sposób jak ja. Ja bowiem  wysmarowałam blachę tłuszczem, posypałam bułką tartą (bo zwykle na koniec pieczenia cista orientuję się, że nie mam go gdzie przelać), wzięłam dwa jajka i szklankę cukru i zmiksowałam na białą masę. 


Do tego dorzuciłam dwie czubate łyżki dżemu. Dzisiaj w roli głównej ananasowy. Kiedyś zrobiłam z jagodowym i ciasto wyszło fioletowe, stąd barwienie.




Przekręciłam naleśnika, bo już się dymił. W tym momencie się zorientowałam, że mi zabraknie mleka do przedsięwzięcia, więc kurcgalopkiem udałam się do okolicznego sklepu.
W tym pośpiechu zapomniałam uwiecznić moment dodawania mleka, ale wlałam szklankę, skoro już je miałam. Część wlałam do ciasta do naleśników, bo pomyliłam miski, ale oj tam, oj tam. Nogą włączyłam piekarnik, bo kolejny naleśnik dogorywał na patelni.


Dorzuciłam szklankę mąki, dwie łyżki kakao i proszek do pieczenia. Pomieszałam z pomocą miksera, na koniec poszedł olej - na oko pół szklanki (oczywiście twardzieli, którzy lubią kulą ucierać masło z cukrem na początek, zachęcam do masochizmu).


Po wymieszaniu składników, ciasto wyglądało zachęcająco.


Gdybym miała w domu szpinak i fetę, podczas smażenia naleśników robiłabym do nich nadzienie. Ale ponieważ nie miałam, wykonałam powyższą ekwilibrystykę.

Wynik? Ciasto w tej chwili w piekarniku wygląda podejrzanie. Prawdopodobnie chlupnęłam mu za dużo tego mleka i wystarczyłoby pół szklanki. Jeśli wyjdzie zakalec, mąż się ucieszy :)

Porada na koniec: gdy robisz naleśniki i Ci się nudzi, włącz radio.








Komentarze

  1. Mam teorie, że cały ten post jest po to, żeby wstawić zdjęcie piekarnika ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Wszystkie moje posty z kuchni powstają w tym jednym celu i nie robię z tego tajemnicy :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowne :) Chyba się kiedyś wproszę na poczęstunek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszesz tak wyłącznie dlatego, że nie wiesz, co z tego wyszło. Chyba, że lubisz zakalec. Ale jak już wspomnialaś - kiedy będziesz w okolicy? Bo oczywiście zapraszam (ale wtedy coś kupię, dla zdrowia szanownych gości) ;)

      Usuń
    2. W końcu muszę się wybrać, nie byłam już tak długo... i trochę tęsknię za Warszawą i Wami :)

      Usuń
    3. Jakby co, to mamy dmuchany materac dwuosobowy do spania lub kanapę na jednego małego Jewkusa ;)

      Usuń
  4. Adrianna Diana Kucińska +1

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz