Mortal Instruments vol. 2

Clary wybiera się do Idrisu, miasta Nocnych Łowców, gdzie chce szukać pomocy dla swojej nieprzytomnej od początku pierwszego tomu matki. Okazuje się jednak, że wskutek napadu demonów oraz podstępu Jace'a (który nie chce ciągać młodszej siostry ze sobą) dziewczyna zostaje w Stanach. Nie na długo oczywiście, ponieważ z pomocą odrobiny magii i wściekłości, produkuje magiczną bramę do Idrisu i skacze. Nie bierze pod uwagę takiego drobiazgu jak to, gdzie wyląduje. Ląduje więc w jeziorze, daleko od wszystkiego, a na pewno od państwa, do którego się wybierała. Na szczęście dla Clary, zaraz za nią do tego samego jeziora skoczył Luke. Dzięki temu przynajmniej mogli obrać prawidłowy kierunek wędrówki do bram miasta. Pośpiech jest wskazany, bo woda z jeziora jest zatruta i dziewczyna powoli zaczyna odczuwać skutki niezapowiedzianej kąpieli - osłabienie, omamy i cała reszta. Pod dach przyjmuje ją siostra Luke'a, Amatis,  niezadowolona jednak zarówno z powodu gościa, jak i powrotu przeklętego brata.

W tym czasie starzy Lightwoodowie zaczęli debatować z Clave o ostatecznej kwestii Podziemnych, a młodzi poznali swoich europejskich kuzynów i zaczęli porównywać swoje umiejętności w zabijaniu demonów. Jace był wielce niezadowolony z konkurencji w postaci Sebastiana, ale jego nerwy starała się ułagodzić kuzynka Aline za pomocą miłych pocałunków.

Zbliża się epicka bitwa z demonami. Sami Nocni Łowcy nie są w stanie jej wygrać, ale gdyby dołączyli się do nich Podziemni, mieliby szansę. Clary używa swoich nadprzyrodzonych mocy i projektuje znak, dzięki któremu Łowcy i wilkołaki mogą walczyć w parach u korzystać wzajemnie ze swoich mocy. Niestety, młodzież nie może brać udziału w walce, ale jeszcze się nie zdarzyło, żeby usiedzieli na miejscach. Ponadto Morgenstern ma wobec Jace'a własne plany.

Simon także trafia do stolicy Idrisu, Alicante. Podziemni co prawda nie mają wstępu do miasta, ale dostał się doń wraz z Lightwoodami, ratując życie. Co prawda Clave obiecuje odstawić go do Nowego Jorku, jednak po drodze wtrącają go do więzienia, jak niegdysiejszych członków Kręgu Morgensterna. Nie wiadomo jednak, jakie mają wobec niego oczekiwania, ponieważ zbliżające się starcie z demonami jest dla nich istotniejsze.

Dzieje się też wiele innych rzeczy - kuzyn Sebastian okazuje się impostorem. I to nie jest spoiler. Czarownik-czarownik, który ma odczarować matkę Clary nie żyje, ale to nic. Matka musi dobrze działać, żeby osiągnąć happy end. Jace próbuje się zabić, ale prezent podarowany mu przez przybranego ojca na dziewiąte urodziny - ratuje mu życie. Nie szkodzi, to można rychło odmienić. Dzieje się jak w filmach o Bondzie, co trzy strony coś wybucha, ktoś umiera... I tylko wielka epicka bitwa


S

P

O

I

L

E

R

trwa piętnaście minut. Wszyscy, którzy shippowali Clary i Jace'a mogą już oddychać spokojnie. Tylko jak to w życiu - "w tym cały jest ambaras, aby dwoje chciało naraz".





</SPOILER>



Tom czwarty natomiast przesuwa ciężar zainteresowania na Simona. Chodzący za Dnia jest łakomym kąskiem dla wszystkich Podziemnych. Jedynie Nocni Łowcy nim gardzą, ale wszyscy starają się robić dobrą minę. Niemniej wampir kompensuje sobie socjalną nieporadność, umawiając się jednocześnie z Isabelle i Mayą.

Gdy ktoś próbuje go zabić, objawia się pełna moc znaku Kaina. Wzbudza to przerażenie samego nosiciela, ale ciekawość kogoś ważnego, kto śledzi każdy krok Simona. Poza tym jego matka nabiera podejrzeń, co do nowej natury syna, wobec czego udaje się on na dobrowolne wygnanie i marzenie o w miarę normalnym życiu, szkole i kolegach - rozwiewa się.

Clary pobiera nauki Nocnego Łowcy oraz przygotowuje się do ślubu matki z Lukiem. Nie zauważa, że Simon zachowuje się inaczej, a Jace przeżywa kolejne dramaty, które każą mu trzymać się z daleka od dziewczyny. Co prawda niepewność, co do pochodzenia Jace'a się rozwiały, a Valentine już mu nie zagraża, wygląda na to, że szczęście nie może trwać, ale drama musi się nakręcać.

Pod względem językowym (nie wiem, czy taka sprawna pisarka, czy tłumaczka jej pomogła) jest to całkiem sprawnie napisany melodramat. Zarówno strona fabularna, jak i emocjonalna są całkiem nieźle zrównoważone. Chciałabym się pokusić o stwierdzenie, że jest to jedna z lepiej napisanych książek młodzieżowych, ale powstrzymam się do wydania ostatniej części.

A póki co, będę testować historię o brytyjskich Nocnych Łowcach. Dopiero zaczynam moją przygodę z kolejną trylogią, więc czytanie jeszcze chwilę potrwa :)

Komentarze