Powroty

W moim wielkim powrocie do lat dziecięctwa (w zasadzie już dość zaawansowanego, ale ciii...) wspiera mnie teraz mąż. Oglądamy razem Space: Above and Beyond. Kto pamięta z Polsatu z lat 90. tego spokojnego ducha 58. Eskadry pod wodzą Jamesa Morrisona, gdy w piekle wojny z pijawami wszyscy giną, a Wild Cards trwają.

I o ile pamiętam, że strasznie bardzo mi się podobał w latach młodości chmurnej i durnej, o tyle teraz mam do niego większy dystans (oprócz Jamesa Morrisona, to się nie zmieniło). Nie potrafię zrozumieć Westa, bo dziewczyna, za którą się ugania po całej galaktyce, nie ma właściwości, charakteru. Rozumiem, że jest postacią epizodyczną, ale oboje Westem chyba brali coś na uspokojenie.

Ach, nieprzemijająca moda na skafandry, w których się jeszcze ktoś zmieści. Te współczesne jakoś lepiej podkreślają pośladki :)

Komentarze