Książkowo

Mamę uradował fakt ukończenia przeze mnie studiów na tyle, że ufundowała mi prezent. Ponieważ nie jestem prosta w obsłudze, postawiłam na rozwój intelektualny:
* Edycja tekstów Wolańskiego - polecana przez koleżanki, niemalże biały kruk
* Edytorstwo Garbala - tego nie znam, ale tytuł ma zachęcający :)

BTW, Wolański mnie uczył kultury języka (wiem, nikt by teraz nie powiedział, że kiedykolwiek liznęłam tej dziedziny) i wspominam je jako wyjątkowo nudne, choć temat mi się wielce podobał. Niestety, nie raczył mnie takimi nowinkami, jak dwurodzajowe rzeczowniki (pikotek i pikotka). Za to naprowadzał na poprawność, ale chyba nie szło mu zbyt dobrze... Niemniej zaopatrzyłam się w słownik.

Kłamię, chyba nie jest tak źle z tą kulturą, bo dzisiaj koleżanka mnie pytała o pisownię mega- i w pierwszej chwili miałam wątpliwości, po czym odpowiedziałam dobrze, ale rozpoczęłam poszukiwania opozycjonistów i... nie znalazłam.



Wiadomości dnia są dziś z gatunku wysokokulturowych, którymi generalnie nie zaprzątam sobie małej główki. Edmunda Niziurskiego czytałam może ze dwie rzeczy. Pamiętam go raczej z tego, że doprowadzający mnie do szału Piotr Rogoża był jego fanem.

No i Nobel dla Alice Munro, Kanadyjki, za krótką formę. Wiem, że ma genialne okładki i nawet kiedyś zamierzałam sięgnąć, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. Ale od czasów Nobla dla Coetzee (który według mnie jest pomyłką - jakby ktoś dał Nobla Coelho) przestał być dla mnie wyznacznikiem dobrej literatury.
Znajomi toczyli głębokie debaty nt. Murakamiego i jego szans. Akurat Murakamiego nie czytuję, bo wydaje mi się, że przeczytać jedną książkę, to jakby wszytskie jego czytać. Naprawdę miałam dużo zaparcia i dobrej woli wobec Norwegian Wood, które dostałam, gdy zaczął być popularny. Potem próbowałam jeszcze coś, bodajże Kroniki ptaka nakręcacza. No nijak nie przechodził. I to nawet nie kwestia rozumienia, chyba nie ten rytm prozy. I zwykle trochę mnie martwi, jeśli Nobel idzie do kogoś, czyje nazwisko słyszałam - to znaczy że jest popularny w mainstreamie. Kiedy dostaje go ktoś, kogo nie znam, czuję się usprawiedliwiona, że się nie ukulturalniam w odpowiednio wysokich strukturach :D

Komentarze