Wesołość w pracy

Wczoraj wszyscy na mnie krzyczeli. Po zebraniu wszystkich jobów byłam tak zmęczona, jakbym maraton przebiegła, a to tylko 7 godzin w pracy (miało być 5,5 ale jakoś się wydłużyło - tu ktoś się spóźnił, a to nie wziął wszystkich dokumentów, a to wpadł na ostatnia chwilę i jeszcze "tylko na minutkę do ksero"...). Dzisiaj mam wolne, więc jadę tam złożyć dokumenty na konkurs.
Dzień wolny to dla mnie za dużo jak na urlop :)

Wysłałam prośbę (pierwszą) o recenzję pracy. Wielkiego wyboru nie mam, tylko trzy osoby.

Komentarze