Niespodziewana przerwa w urlopie

Obijałam się i obijałam  
Pisałam pracę i pisałam, a tu jutro niespodziewanie muszę jechać do pracy. Niespodziewanie też promotor pragnie się ze mną spotkać... jestem rozchwytywana po prostu!

Miałam do jutra skończyć pisać pracę, a tu jak na złość, nie mam nic do napisania. I jakkolwiek bardzo bym się chciała zatrzymać na tych czterdziestu stronach, które mam, to nie sądzę, żeby promotor i recenzent wyrazili zachwyt głębią słów płynących z tej przykrótkiej pracy. Zresztą jutro zobaczę, co mi promotor każe poprawić.

Najgorsze zapewne będzie wstawanie, gdyż od dawna nie musiałam się zrywać o tak obrazoburczej porze, aby stawić się w pracy o 8.30.

Komentarze