Urlop vs. praca magisterska

Limes ma jak zwykle genialny pomysł na spędzanie urlopu - piszę sobie pracę magisterską, którą powinnam była napisać dwa lata temu. Jednak dobrowolne wspomaganie mojej Alma Mater dodatkowymi środkami finansowymi to moje hobby.

Ale jeśli nie napisze pracy już-natychmiast, to mi minie termin i się już nigdy nie obronię, więc produkuję. Wczoraj naprodukowałam 3 strony bełkotu, a przez poprzedni tydzień - 10 stron trochę mniejszego bełkotu. Ogólnie nie wygląda to za dobrze :/

Proszę zatem o silne i usilne trzymanie kciuków, aby rzeczy, które odciągają mnie od pisania mojego opus magnum było jak najmniej, a język giętki ;) i aby współczynniki antyplagiatu wyszły zacne, a nie wysokie.

Ot, problemy współczesnej młodzieży!

Komentarze

  1. niech Twa wena rącza będzie, a słowotok wartki. trzymię! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O jeżu jeżu, mam tak samo jak Ty! Tylko czasu kapkę więcej i stron zdecydowanie mniej. Trzymam i ja!


    (to byłam ja, smarkula. nie ogarniam komentowania tutaj bez posiadania bloga na jedynie słusznych i akceptowanych platformach ._.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już Cię rozpoznaję :)
      Dajesz czadu, nie możemy się poddać. Staram się co najmniej strone dziennie, raz mi się udało rzutem 4 napisać.

      Usuń

Prześlij komentarz