Trzecia Dora - trzeci niewypał

Nie będę się specjalnie rozwodzić nad najnowsza powieścią Anety Jadowskiej Zwycięzca bierze wszystko, ale napisać coś muszę, bo mnie udusi.
Mam niejasne wrażenie, że bohaterka jest alter ego i porte parole ałtoreczki. Oczywiście Dora Wilk jest ostatnim sprawiedliwym. Najlepszym wilkiem w stadzie, najmocarniejszym wampirem, zajebistym aniołem, świetnym diabłem, wiedźmą absolutną. Do tego jest zwyczajną chamką kwalifikującą się do terapii przez wzgląd na niedojrzałość emocjonalną i chwiejność charakteru. Ilość jadu, która się z niej wylewa z każdym słowem jest straszna, a ironia (o ile nie jest zabawna) jest bronią ludzi słabych.
Co za szczęście, że mała wiedźma kuta wszystkich płatnych zabójców, których na nią wysyłają wrogowie (gdybym mogła, sama bym się dorzuciła do jakiejś zbiórki), bo heksalogia padłaby w połowie. Ale niestety, nie padnie.
Zastanawiam się, jak można być takim gburem i bufonem. Kiedy oczywistości wypadają z ust bohaterki niby rwący górski potok, mam ochotę sobie ulżyć i rzucić książką za okno. I z jaką niezachwianą pewnością siebie mówi wszystkim, co mają czuć: Luc czuje to, Miron owo, Joshua (da fak! Miron jest ok dla diabła, ale dla anioła Jozue już nie wypada? Amerykańskie lepsiejsze?) insze. Pogódźcie się z tym, wszak wiedźma rzekła.
A jaki biedny język... Żałość okrutna ściska me serce. I odmiana jest ałtoreczce nieznana (chwalącej się posiadywaniem doktoratu z polonistyki, ale na Toruńskim, może dlatego), księcia upadłych demonów nazywa czule Luciem... Obsługa słownika, mniemam, też za trudna. Korekta mnie smuci. Tak po prostu.

Jezus Maria! Jak czytam te pochlebne opinie, to się zastanawiam, czy recenzent był łaskaw przeczytać coś poza harlekinem. A i z tej kategorii bywają lepsze, bogatsze językowo i bardziej wysublimowane pod względem fabularnym.
Teraz proszę uprzejmie o wyjaśnienie, co jest atrakcyjnego w tępych i zbyt pewnych siebie rudzielcach, ewidentnych pomiotach Bridget Jones, która przynajmniej miała jakieś przyzwoite rozterki, a nie - z kim się przespać, bo wszyscy na mnie lecą (nawet demon Baal, dziadek mojego chłopaka, mój chłopak, jego gejowaty przyjaciel z kijem w tyłku). Chyba nawet Sookie nie próbowało przelecieć tyle osób, a miała dziewczyna swoiste powodzenie.

Smutek i bieda.

Komentarze