Pogodna sobota z mężem

Zostałam wywieziona do lasu. W lesie, jak to w dziczy - oblazło mnie robactwo, zaatakowało słońce, złapał ból glowy (tak, tak - miejskie dziecko). I ogarnęła refleksja, że jednak nowy rower to jest to.

Teraz odkryłam też, że spaliłam sobie plecy.

Boję się, co zaplanował na niedzielę ;)

Komentarze