Pogaduchy

Zwieńczyłam miesiąc trzygodzinną rozmową na Skypie (ploteczki, mmm...). Wszystko byłoby cudownie, gdyby mnie nie natchnęło, że bezpośrednio po niej musze jeszcze koniecznie pomalować paznokcie. Była pierwsza w nocy, a inauguracja miesiąca rozpoczęła się pobudką o 6 rano. Byłam w pracy tak nieprzytomna, że nie wiedzialam jak oddychać.

***

Byłam dzisiaj za human resources: pytałam wszystkich, czy pozalatwiali swoje sprawy, co mieli pozałatwiać. Różnie z tym było, dlatego czułam się jak nadzorca niewolników ;)
Przyszedł koleś, który umie w internety i zaczyna mnie pouczać (pozdro, P!), na co ja uprzejmie go proszę, żeby wyjaśnił sobie sprawy z kierownictwem. On <zdziwiony>, że niby co ja tu robię???

Czuję się potrzebna.
I prokrastynuję.

Komentarze