Zgrubłam

I o ile sukienka, którą dziś odebrałam, wygląda całkiem fajnie, to wystaje mi z niej brzuch, jakbym w ciąży była... No nie, nie jestem.
Posmutniawszy.

***

Ale tylko trochę. Chwaliłam się, że wygrałam audiobooka? Jo Nesbo - Karaluchy. Kiedyś próbowałam coś czytać skandynawskiego, ale po lesbokomunistkach wymiękłam i zraziłam się do literatury północnej bardziej niż po Sadze o Ludziach Lodu. Ale Karaluchy są na tyle dobre, że (choć nie jestem fanką słuchania, ponieważ dość szybko się rozpraszam) wczoraj przesłuchałam pół książki.

Muszę przyznać, że świetnie się słucha takiego spektaklu. Na ulicy nie raz odwracam głowę, bo słyszę trąbienie, a to ulice Bangkoku...
I z całym przekonaniem stwierdzam, że jest to życiowa rola Brysa Szyca, który wciela się w (koniecznie) pijącego (ale z ważnych powodów) sierżanta Harry'ego Hole'a. Nie powinien wracać do telewizji - marnuje się tam.

Komentarze

Prześlij komentarz