Trzeba wiedzieć, kogo hejtować

Oglądamy z mężem Chicago fire, które jest dramą w stylu Shondy. Mąż podsumował go: "Brace yourself, shit storm's coming".

Nie byłam w stanie znieść jednej z drugoplanowych postaci i własnie zginęła. Dramma... Mąż, który (z nieznanych przyczyn) nie przepada (eufemizm) za Molly Quinn, spojrzał na mnie i chlipnął: "To niesprawiedliwe".

No cóż, nie można hejtować córki głównego bohatera w proceduralu, bo jej śmierć nie mieści się w konwencji ;)


http://www.youtube.com/watch?v=K9ALaS8lHGM


#serialdnia

Komentarze