Spotkania i zguby

Dzisiaj spotkałam się z Olą - coś jest takiego, że przez pracę i ploteczki przeleciałyśmy szybko, a potem było o przedszkolach, logopedach i zniszczeniach dokonanych przez dzieci. Ponieważ nie mam własnych, wspomagam się historiami o bratankach i przytoczonymi przez koleżanki z przedszkolaństwa ;)

Spotkanie skończyło się dla mnie źle. Kupilam lakier i zakochałam się w zapachu (nie to, że na półce mam zestaw z 10 zapachów - zawsze się posuną, by zrobić miejsce koledze) Cerruti 1881.

Na koniec okazalo się, że zgubiłam segregator z Bardzo Ważnymi Notatkami Do Magisterki.
A w domu nawet czekolada się kończy :/

Ach, no i wczoraj na pilatesie zrobiłam sobie jakąś krzywdę - tak mnie kark boli, że ledwo oddycham!

Komentarze