Niedorobiony bóg napada zawsze z kosmosu

Wczoraj mąż zaciągnął mnie po raz drugi na Avengersów, tym razem skończyło się czterogodzinną dyskusją z cytowaniem, porównywaniem do komiksów itp. 
Mega, nie ma jak iść na film z przyjaciółmi! 

Marvel (A w zasadzie Disney!!! Tak, to ten od Meridy Walecznej  ) po kilku gorszych produkcjach jak nieszczęsna trzecia część Ghost Ridera czy Daredevilu, uznało że trzeba jednak zatrudnić kolesia, który wie, co robi. W ten sposób Joss Whedon wrócił w chwale (po Thorze, którego stworzył z etatowym filmowcem od Szekspira - Kennethem Branaghiem), serwując wyśmienitą shwarm^w produkcję. 

Ponieważ Avengersi to nie film, tylko Wydarzenie, do którego Marvel starannie przygotowywał widzów, wypuszczając takie zwiastuny jak Thor (2011), Iron Man (2008, 2010), wymagania miałam wysokie. 
I od razu muszę zaznaczyć - pierwszy seans zaliczyłam w Cinema City. Drugi w Multikinie. I o ile wcześniej tego nie dostrzegałam, to teraz widzę wyraźnie różnicę na korzyść CC <nie, nie dopłacają mi za reklamy> - mają większe ekrany, lepsze okulary i ciemne sceny były mimo wszystko widoczne, podczas gdy w Multi - niekoniecznie. 

UWAGA! Tu będą spojlery, zwane psujami. Jeśli ich nie lubisz, nie czytaj dalej! 

Film zaczyna się od potężnej dziury w Ziemi (większej niż w Thorze), a potem (zgodnie z prawem filmowym Hitchcocka) napięcie ciągle rośnie. Pamiętana z Thora niebieska kostka (wielki artefakt nie-z-tego-świata) jest badana w S.H.I.E.L.D. jako potencjalne źródło energii. Cóż za zaskoczenie, gdy niespodziewanie na granego przez Stellana Skarsgårda - profesora Erika Selviga wyskakuje nagle Loki. W końcu zdradzony bóg kłamstwa, oszustwa i pijaństwa uznał, że skoro nie może być władcą Asgardu, to zrobi awanturę w Midgardzie. Porywa przy okazji Hawkeye'a i Selveiga i odjeżdża w siną dal, aby knuć. 
W tym czasie szef S.H.I.E.L.D. - Nick Fury (grany przez wymarzonego przez postać Samuela L. Jacksona. Jest scena w Ultimate, gdy Nick Fury, zapytany, kto by go grał, odpowiedział - Jak to, oczywiście SLJ. Ultimate to jedyna seria, której Fury jest czarny) gromadzi ludzi do zawieszonego projektu Avengers. Dlaczego Avengers? Bo, jak mówi Tony Stark do Lokiego - Możesz podbić Ziemię. Ale my ją pomścimy. 
No więc w ekipie mamy Pierwszego Avengersa - Kapitana Amerykę (oesu, te pośladki w obcisłych gatkach!), profesora Bannera (poszukującego fal gamma, aha, jasne, a przy okazji od czasu do czasu zmieniający się w Hulka, który lubi się czasem poprztykać z Thorem), Czarną Wdowę (Wdowa? A po kim nosisz tę żałobę, pyta Banner), Tony'ego Starka, który ma kilka Iron Manów w szafie, na wypadek gdyby któryś się zarysował. Więcej nie mamy, bo licencję na nich mają chwilowo inne wytwórnie (X-Menów na przykład). Smutne, że Thor na początku znowu udaje boga, przez co wychodzi na totalnego buraka, bo nie odzywa się do nikogo i uważa, że Loki nie może zostać ukarany na Ziemii. Do tego politycznie poprawna Maria Hill (o bosz, co by było, gdyby Morena Baccarin wygrała tę rolę - Whedon i Baccarin w kolejnym filmie - aaaahhh), wstrętny Loki, który ma nieco więcej do powiedzenia niż w Thorze, ale niewiele, bo Hulk go podsumowuje jednym jedynym zdaniem, które wypowiada:
Ale jakie to zdanie! 

Trochę się bałam, że Stark zdominuje film, ale nie, okazało się, że twórcom udało się stworzyć zbalansowany film, pokazać i przedstawić wszystkich bohaterów i każdy wykorzystał swoje 155 minut najlepiej jak potrafił. Oczywiście sarkazm wylewał się z ekranu wiadrami, ale to tylko dodaje mu uroku. 

Zastrzeżenia? 
Kilka. Jest postawionych mnóstwo pytań, większość przez Starka, na które nie ma udzielonych odpowiedzi, a sądząc po zapowiedzi następnej części, w której głównym bad guyem będzie Thanatos, nie będą mieli czasu roztkliwiać się nad szczegółami z pierwszej części. 
No więc do czego Loki potrzebował Hulka? Sądząc po scenie zamieszczonej powyżej - raczej nie miał szans okiełznać go siłowo, a ponieważ Hulk jest mindless beast, nie miał też możliwości go do niczego przekonać. I nikt mi nie powie, że tylko do tego, aby skłócić ze sobą Avengersów. 
I dlaczego Fury badał Tesserect zamiast przyjść do Starka po arch reactor? A ten niebieski badziew faktycznie trzeba było dać Hulkowi do zjedzenia. To by się Loki zdziwił  

A co mnie wkurwiło ostatczenie? Dlaczego w Polsce wycięli ostatnią scenę??? WTF? Może i nie ma nic ciekawego w tym, że Thor wpier*** shwarmę, ale do licha, czuję się oszukana!

Komentarze