Kronika

W kraju takim jak Ameryka, w którym tylko psychiatrów przypada więcej na stu mieszkańców niż superbohaterów, powinni w końcu wymyślić kodeks postępowania w przypadku władania supermocami. W preambule powinien się znaleźć cytat wuja Bena: "With great power comes great responsibility", a zaraz potem przykazanie, aby zgłosić się do najbliższego terapeuty. 

Oto bowiem w niewielkim amerykańskim miasteczku trzech nastolatków znajduje świecący kamień, który daje im moc, głównie telekinezy. 

Powolna, refleksyjna narracja nabiera tempa wraz z pierwszą ofiarą nadludzkich mocy, by pod koniec w szaleńczym wirze pochłaniać przypadkowych przechodniów, siły policyjne i wojsko tuzinami. Cóż, każdy dobry uczynek pociąga za sobą przypadkowe ofiary. 

W zasadzie film jest dla osób, które chcą zobaczyć, jak zamiast superhero rodzi się supervillain. 

Podczas oglądania ostatniej walki naszła mnie tylko taka refleksja, że gdyby mi nastolatki niszczyły miasto i siały śmierć i pożogę, to bez namysłu potraktowałabym je napalmem, nie bacząc na zakaz jego użycia. I tak się pali.

Komentarze