Nie mam czasu, ale...

Co się dzieje, gdy walutą jest czas? 
Nic nowego, trzeba na siebie zarobić, albo się umiera, czyli dokładnie to samo, co gdy walutą jest pieniądz. 

Zacznijmy od mocnych stron In Time, czyli aktorów drugoplanowych  To plejada aktorów serialowych i tak Johnny Galecki w roli menela jest cudowny  W ogóle uwielbiam go w roli Leonadra, więc taki dramatyczny epizod jest świetny! Matt Bomer w roli życia  Tzn. ja go kojarzę tylko z White Collar, gdzie gra kombinatora, więc w sumie ta rola była dość podobna. Olivia Wild awansowała z House M.D. na wielki ekran już w Tronie, więc nic nowego, ale gra świetnie, choć krótko. 
Cilian Murphy w kolejnej odsłonie psychopaty, tym razem też cudny, ale to chyba te jego oczy  
Role główne - rozczarowanie. 

Mankamenty: 
1) gdy ktoś robi film roku, to mógłby przynajmniej zadbać o spójność scenariusza, a nie... 
2) Nie wiadomo, po co ci "bogacze" gromadzą czas i skąd go wzięli. 
3) Dlaczego getto nie jest zamknięte? 
4) Po co ten gliniarz pilnuje czasu, skoro już uciekł z getta i po co, skoro ma nędzną dniówkę? 
5) A najważniejsze - jak niby upływ czasu ma wpłynąć na upadek systemu, skoro system sobie świetnie radzi z pomocą ekonomii? 
Ogólnie wychodzi na to, że wystarczy mieć farmę kilku niewolników, żeby się ustawić na wieczność. Ogólnie dobrze znana prawda, wykorzystywana na południu od dawna, aż do wojny secesyjnej  To w sumie każdy mógłby być nieśmiertelny, więc po co koszą tę biedotę? Tylko odbierają sobie czas. 
Co się produkuje w fabryce? Czasomierze  















A jak timekeeper umiera na koniec, jakiś koleś w kinie na cały regulator: O, pracoholik!  
No i Czarny przeżył, a ogólnie znana prawda Hollywoodu mówi, że powinien umrzeć pierwszy. Ten film to ściema 

Komentarze