Dobry zwyczaj...

nie pożyczaj. 
Leży mi tu miliard pińcet ważnych rozpraw naukowych, a ja się zagłębiam w "Coś pożyczonego" Giffin. I zastanawiam się, na czym polega fenomen jej popularności (gdy pracowałam w empie, schodziła tonami i domawiało się setki egzemplarzy, normalnie domawia się 10-20). Nie wiem. Przeczytałam ok. 25%, ale uważam, ze jest strasznie naiwna (laska przespała się z narzeczonym swojej przyjaciółki i dalej z nim flirtuje), mało dowcipna (haha, ale my tu sobie przez telefon dwuznacznie rozmawiamy - pisze autorka,aby uświadomić mniej rozgarnięte czytelniczki). Zdzierżę zapewne, bo lekka, ale resztę twórczości sobie odpuszczę. 

Koleżanka napuszcza na Hagena.

***

Zbrukana
No to wracam do wczorajszych myśli: 

- jakim cudem (podobno) poukładana i inteligentna trzydziestolatka wplątała się w długotrwały romans z narzeczonym przyjaciółki? 

- nigdy nie zrozumiem postawy faceta, który sypia z narzeczoną i jej druhną. I nie widzi w tym żadnej moralnej sprzeczności. 

- nie zrozumiem trzydziestolatki, która uważa, że mądrym posunięciem jest budowanie związku z facetem, który właśnie zdradza narzeczoną, mówi obu, że je kocha i żadnej nie chce zostawić. 

Czy ja jestem jakaś niedzisiejsza? 
Czuję się zbrukana tą lekturą.

Komentarze