Prawię Wam ja zacności

Dlaczego nikt nie zajmuje się poezją, lecz "prawi mową wiązaną"? 
Dlaczego nikt nie jest już słabym pisarzem, lecz taki z niego dziejopis, "jak z koziej dupy trąba"?
Dlaczego każdy słaby i początkujący tfurca musi się silić na sienkiewiczowanie? Otwieram dziś pierwszą od lat gazetę o literaturze popularnej i co widzę:
- nie ma wstępniaka. Okładka i od razu leci opowiadanko. Moja propozycja - nie dawać okładki.
- opowiadanko długaśne, pełne bzdurnych metafor (o tym jak srebro mrozu chłodzi, i takie tam badziewie). Moja propozycja - wywalić z tekstu to, co nie jest symboliczne, tajemnicze, nadnaturalne.
- autor opowiadanka sili się na oryginalność, a wali Kresem i Sapkowskim po łbie, jak cepem. Chłopie - piórem, piórem. Moja propozycja - przedrukowywać ww. panów, po co się silić.

Sobie tak myślę, że nie tylko pisanie nie jest dla wszystkich. Wydawanie pisma takoż. 

Mam w tobie jeszcze trzy gazety z tejże półki. Nadzieja umiera ostatnia.

Komentarze